Bractwo Czarnego Sztyletu
WITAMY!


Forum RPG
 
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Wrz 05, 2012 10:21 pm

Z każdym jej zdaniem był bardziej podirytowany. Nazywać go dziecinką? Przesada. Już miał się unieść ale jego stołek nieznacznie się zachwiał pod jego ciężarem. Na szczęście zareagował szybko i nikt tego nie zauważył. Słuchał jej i próbował nie okazywać rozdrażniania. Diablica mała! Taka miła a tu nagle wyskakuje .... . Bezczelne. Ale może to normalne u amerykanów. Kto ich tam wie.
- Nie nazywaj mnie dzieciną. To po pierwsze. i ...tak, nigdy nie widziałem lessera, wiem też że wielu wampirow chciałoby mieć takie szczęście. -powiedział z wyczuwalną chrypą w głosie. Patrzył centralnie na nią. Jednak intensywnie choć jeszcze łagodnie, tak by jej nie wystraszyć.
- Mój dom jest dobry, ponieważ jest miejscem bezpiecznym, a pustkowie na którym stoi mój rodzinny dom, jest miejscem w które żaden reduktor nie śmiałby się zapuszczać. Moi bracia ustrzelili dwóch jakieś sto lat temu tymsamym dając mi spokojny sen.

To jego życie. Niczego w nim nie brakuje. Przynajmniej jak narazie.

Co prawda, na imprezy to on nie chodził i zawsze miał w dupie w co sie ubrać. Zato spędzał czas, podkuwając konie, uczył się kowalstwa, strzygł owce i wyrabiał sery, rąbał drewno i zajmowal się rodzeństwem. Po śmierci psańców nie zastąpiono ich nową służbą. Spędzał czas bardzo aktywnie i pożytecznie. Nie jak coponiektórzy z socjety.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Wrz 05, 2012 10:40 pm

Osz ciastko się spieniło, no no, nie ma co. Jak się irytował stawał się bardziej uroczy. Och jaki słodki chłopczyk. Lexie nie wyrobiła i parsknęła śmiechem. Jego teksty były z innej epoki, jego rodzinka chyba na serio założyła mu krótki łańcuch i do salonu z telewizją nie zaglądał. Oj chyba trochę przegina.
Cholera jasne. Aghres niech cię szlak. To przez samca miała zły humor a oberwał ten nieszczęśnik, ale cóż, takie jest życie, niech się przyzwyczaja.
- Dobrze cukiereczku - posłał kolejny złośliwy uśmiech w stronę samca. Czyli był jeszcze młodym wampirem, no no. skoro nie widział nigdy wroga, to musiał przeżyć niewiele wiosen.
- Oj tam oj tam... opowieści dziwnej treści, nie są w modzie. To nie jest Anglia, gdzie wszyscy są łagodni i układni. Nie powiem by było mi przykro, ale chyba ktoś cię musi uświadomić, że życie to nie bajka, tylko jedno wielki szambo i właśnie zostałeś w nim sam. Bo tu ani mamusia ani tatuś ci nie dopomogą. Bracia nie odstrzelą reduktora, tu musisz sam chronić swój tyłek kochasiu - Nie miała zamiaru być złośliwa, tylko szczera. Tak więc w tym zdaniu nie było ani ironii, ani sarkazmu, tylko szczera prawda.
Ona lekcje życia dostała, bardzo bolesną lekcje. Może dlatego jest taka?
- Przypatrz się uważnie tym ludziom - wskazała na pałętające się bydło w boksach. - Alkoholicy, degeneraci i psychopaci, popatrz uważnie, bo już niedługo któryś z nich może być twoim śmiertelnym wrogiem. Tu nawet we własnym domu nie masz pewności, czy jesteś bezpieczny - Oj tak dotkliwie się tego przekonali wszyscy arystokraci.
- To co drineczka? - Uśmiechnęła się do niego słodko. Może już lepiej go nie straszyć, bo zacznie się moczyć i co?? Łóżko aby zasika.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Wrz 05, 2012 10:54 pm

Nie miał zamiaru reagować. Choć była bezczelna, to przecież tylko samica. Przebywała chyba w doskonałym miejscu z tym swoim charakterem.
-Wolisz rozmawiać czy być wyrocznią? Dziękuję, spasuję następnego, dzięki tobie nasluchałem się o sobie takich rzeczy że zaraz pójde schować się pod kieckę mamusi. -zakpił z niej. Zdusił sobie parsknięcie śmiechem.
Ona chyba pozjadała już wszystkie rozumy i wszystko już widziała. Wielka Pani Barmanka. Każdy życzyłby sobie życia jakie prowadził.
Wyją z portwela 50dolarów i podłożył je pod szklankę. Napiwek. Za starania wykurzenia goscia z baru. Brawo. Spodziewamy się dużo klientów prawda? A mogło być tak miło. Itak G jeszcze tu wróci.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Wrz 05, 2012 11:10 pm

Jak by mogło być inaczej... Lexie zaczęła pokładać się ze śmiechu widząc jego minę urażonego księcia z bajki. Boże, czy ci Anglicy tacy sztywni z natury, czy to nabywają w ichniejszym sklepie? Bo jak mamę kocham, ten na serio był sztywny jak zwłoki w trumnie.
Jakoś tak się złożyło, że najpierw Aghres ją wkurwił, a za to ten samiec doprowadził do łez, ale śmiechu. Jedne z kolegów zauważył jej napad i podszedł zmartwiony pytać, czy wszystko ok, ale odprawiła go potakując głową.
Gdy się opanowała, tak w miarę, to nalała kolejnego whiskacza i podała mu szklaneczkę.
- Masz, to na koszt firmy kochanie - skazała głową szklaneczkę i w sumie jego miejsce - I nie bądź taki płochliwy. To co tu widzisz, to nic w porównaniu z reszta miasta... więc lepiej chlapnij sobie na drogę - Uśmiechnęła się do niego sympatycznie.
- WIdać, że słabo znasz się na ludziach, a na kobietach, to już chyba wcale - pokiwała tylko głową. Nachyliła się w jego stronę i zrobiła zdziwioną minę - No co, nigdy nie widziałeś rozdrażnionej samicy?- Puściła do niego oczko i wróciła do robienia szejków, czy innych dziadostw zamówionych przez zachlane ludzkie mordy.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Wrz 06, 2012 4:22 pm

- Tak, to fakt, nie znam się na kobietach, odpowiedział szczerze i spokojnie. Usiadł spowrotem na stołku, chwycił za drinka. Jego napiwek został jednak najprawdopodobniej zachomikowany w staniku, skąpej bluzki blondyny. Sprytna bestia najwyrażniej się trochę opanowała.
Powoli sączył drinka chłonąc otoczenie. Wszystko zlewalo się tu w jedną całość. Nachlani ludzie, depresyjni goci, muzyka, tylko on nie pasował do obrazka.
Chciał zapalić jedno z cygar, które ojciec dał mu w prezeńcie, jednak zauważył znak o zakazie palenia. Mimo tego kątem okaz zauważył wielkiego bambusa który się wcale z tym nie krępowal i siedział sibie spokojnie na fotelu i palił papierosy. Widząc pełną popielniczkę, doszedł do wniosku że czarnuch pali jednago po drugim.
Spojrzał na niego łapiąc jego spojrzenie na sobie. Nie unikał jego wzroku lecz kiwną głową. Nie znał go. To mógłby być jakiś wariat który pali się do bitki a wszyscy boją się go zaczepić. Co będzie to będzie, abu było fajnie.
Po chwili zaczą obserwować tą wredną blondi. Uwijała się jak profesjonalistka. Był pewien że ona wie że on ją obserwuje, choć była po drugiej stronie długiego baru i caly czas zajęta pracą.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Bar   Sob Wrz 08, 2012 7:22 pm

Zostawiła nieznajomego- znajomego samego, musiała zająć się pracą. uwijała się jak mróweczka na granicy szmuglująca trefny towar. Nie miała chwili wytchnienia, ciągle coś się działo. W sumie zawsze tak było w późnych godzinach nocnych, nad ranem to się uspokoi, ale jak na razie, szał ciał i balanga.
Zamówienia ciągle napływały, jak alkohol do kieliszków. Jej szef będzie zadowolony, bo knajpa miała niezłe obroty i nie mozna było narzekać na jakieś wielkie straty finansowe związane z wnoszeniem tu lewego towaru. Każdy wiedział na jakich zasadach działa klub nie że nie ma przebacz, za łamanie zasad tu panujących.
Lexie jak to zwykle ona, nigdy nie była zwolenniczką pobłażania ludziom, tak więc praca tutaj była dla niej idealna.
Wracając jednak do głównego wątku.
Lexie czuła na sobie wzrok młodego wampira, jakoś nie szczególnie je to przeszkadzało. Nie należała do wstydliwych istot, co to im się zaraz ręce plączą i nie wiedzą co mówić. PO pewnym czasie podeszła do jegomościa.
- To co, masz jeszcze na coś ochotę? - Jego szklanka była pusta, a Lex dbała o swych gości,.. czasami.
Patrzyła prosto w oczy wampira, chyba wkurw na nią mu przeszedł, bo nie wyglądał na śmiertelnie obrażonego.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Wrz 09, 2012 1:04 pm

Oglądając sobie ją, jak w reality show w tv, móglby rzec że najchętniej to na nią miałby ochotę, jednak nie, nie chciał znowu obudzić w niej himery. Ta kobieta zmienną jest, jak wszystkie inne, wolał ją z uśmiechem niż z kpiną na twarzy.
- Mam ochotę na dolewkę, wypiję i będe już spadać.
Nic dodać nic ująć, muzyka w tym lokalu, tak inna niż ta której zwykł słuchać, wpędzała go w ból głowy. Lekki ale jednak irytujący.
Nie mógłby też pić zbyt wiele, nigdy nie pił zbyt wiele. Naszła mu myśl by zapytać ją o bractwo. Wiedział że nie powinien pytać o to każdego napotkanego wampira o Bractwo, jednak po kilku drinkach wydawało mu się obojętne, pytać czy nie. Zapewne Blondyna znów zatnie go ciętą ripostą ale miał to w dupie.
- Mam do ciebie jeszcze jedno małe pytanie -zaczą patrząc na nią obojętnie.
- Bractwo. Wiesz coś o bractwie? Ponieważ chciałbym ... -właśnie, co bym chciał? Chciałby się ekhn...zapisać? W sumie, to byłoby odpowiednie słowo, bo przecież dowiedział się od Dr Jane, że otworzono program szkoleniowy dla nowych rekrótów.
Ale zato jak głupio to brzmi.
- Chciałbym ... -kurwaaa!!! Znowu się zacią. Wybrną z tego udając że ziewa, zakrył usta ręką patrząc na nią zmęczonym wzrokiem.
Co? Chciałbym zapytać o poszukiwaną osobę? Kurwaaa!!Paga paga paga paga. No niewystarczająco dobry powód. A huj z nią.
- ...zapytać o program szkoleniowy. Mój Brat chce się przyłączyć.
Sam chciał się przyłączyć ale już wolał zachować to dla siebie. w końcu była to po części prawda. Nie tylko on w rodzinie miał pobudki do stania się wojownikiem. Jednak czeka go długa droga póki mialby choć szansę dopuścić się tego zaszczytu.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Wrz 09, 2012 2:41 pm

Lex patrząc na niego miała niezły ubaw. Biedaczek był chyba ciutkę już wcięty, narzucił sobie za szybkie tempo picia, co najwyraźniej nie było jego nawykiem. Ci co piją nałogowo mają wątrobę i łeb nie od parady i takie chlanie ich nie rusza. Jednak nasz młody przyjaciel do tego typu wampirów nie należał.
- Wódkę czy rum? Bo i tego i tego mam pod dostatkiem – posłała mu uroczy uśmiech. Wyglądał pociesznie, taki niezdecydowany i nieogarnięty. Jakoś się nie spodziewała po tak facecie, takiej słabej głowy, ale często pozory mylą.
- Jasne pytaj. Bo kto pyta nie błądzi, ale i dostaje wiele odpowiedzi. No więc? – Mrugnęła do niego oczkiem, by wiedział, że nigdy nie jest łatwo.
Jednak gdy zaczął się jąkać i nie mógł sklecić zdania, które miało by sens zaczęła się coraz bardziej uśmiechać. On zdecydowanie nie powinien więcej pić, przynajmniej nie tego wieczoru, o chyba że miał w zwyczaju się jąkać po kilku kieliszkach…
- Kochanie.. spokojnie oddychaj- podała mu szklankę wody, by trochę ochłonął. I czekała aż wreszcie powie, to co już od kilku minut stara się powiedzieć.
- Bractwo? – No tego się nie spodziewała, No proszę, proszę.. nasz młodzieniec ma chrapkę na Bractwo. W sumie, jak się pracuje w barze to się słyszy to i owo, więc i Lex coś niecoś wiedziała. Jednak nie należy do osób co paplają na prawo i lewo.
Zmierzyła go powoli, wolała pochopnie niczego nie mówić.
- Twój brat??? Czy ty sądzisz, że ja się wczoraj urodziłam? – Śmiała się, prawie się popłakała. – Spoko jak chcesz do niech dołączyć.. ale nie kłam na przyszłość, to nie wygląda za dobrze – teraz już mówiła poważnie. Nikt nie lubi kłamczuszków.
- Krążą plotki, że Bractwo zbiera młode samczyki, ale nikt nie wie tego na sto procent. Często widuje się osobniki, które wedle opisu są Braćmi, ale to nie jest na 100% pewne. Jak zresztą wszystko co dotyczy Bractwa. – W Zero Sum często ich widywała, znaczy tych przerośniętych samców, jednak nie zamierza od razu mu wszystkiego mówić, nie ma głupich. Wielebny zawsze kazał ich specjalnie traktować, a on byle kogo nie szanuje i nie schlebia mu, więc coś w tym musi być.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Wrz 09, 2012 3:18 pm

Kiedy podala mu szklankę wody zamiast drinka przelkną tylko ślinę zdumiony. Czy ona czegoś nie kuma czy to on wygląda na takiego idiotę? Chyba każde z nich mialo inne zdanie.
Wziął szklanke wody, spojrzal na nią wymownie.
- Czyli nieiesz nic o Bractwie. -skwitował krótko. Spojrzał na nią a potem na szklankę, a potem znów na nią.
- Brakuje tu procentu.
Bańka zaczynała go boleć coraz bardziej choć nie z powodu alkocholu. Cóż...Chyba było to po nim widać, i samiczka zrozumiała to jako nadmiar procentów. Niedoczekanie jej. Szkota chyba nigdy nie widziała do diaska.
- Rum. I zaraz z tąd spadam.
Tyle to i on wiedział o bractwie. I wiedział że to nie plotki.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Wrz 10, 2012 9:46 pm

Lexie uśmiechnęła się rozbawiona i tak jak chciał podała mu rum. Jak ma ochotę na ból głowy, to spoko, ona nikomu nie broni. W końcu jest barmanką, jej zadaniem jest upijać tych wszystkich nieszczęśników sporą ilością trunków. Jak to mówią nasz klient nasz pan.
Lexie nalała mu więc szklaneczkę rumu i podała grzecznie.
-Proszę przystojniaku – Nie odsunęła się tylko zerkając na niego z rozbawieniem dodała.
- Nie, ja nie powiedziałam, że nic nie wiem… ja tylko nie zdradziłam nic istotnego – I tu pojawił się szatański uśmiech na jej twarzy. Nie ma to jak miło pogawędzić z uroczym wampirkiem.
- Pracuję w barze nie od dziś… sądzisz że jestem ślepa i głucha? Jednak jak to zwykle bywa my słuchamy nie gadamy i na pewno nie w tak tłocznym miejscu – Część mówiła zabawnie, a część na poważnie.
Za dużo tu było postronnych świadków i ciekawskich ludzi. A Lex nie jest głupia i nie zamierza gadać o takich sprawach w publicznym miejscu. Gadanie o Bractwie w barze może powodować niemiłe konsekwencje, jak zmiana stanu skupienia, na sztywny. Nie, jej życie miłe.
- Jak chcesz informacji będziesz musiał poczekać – Powiedziała cicho, tak by wampir mógł coś usłyszeć, by tylko on to usłyszał i nikt poza nim.
- No to jak ta szklaneczka ci wystarczy? – Powiedziała już głośniej i puściła do niego oczko.
Po chwili znów wróciła do nalewania drinków. Chciała mu dać czas do namysłu.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Wrz 11, 2012 9:02 pm

Westchną cicho. Gdyby go nabierała to wcale by się nie zdziwił.
- Czuli mam... poczekać? Ale ile to potrwa? Do zamknięcia ma się rozumieć? -zapytał. Nie był pewien czy dobrze ją zrozumiał.
Myśl o spedzeniu tu jeszcze 3 godzin nie była powodem do radosci. Jednak miał nadzieję że warto będzie poczekać.
- Zostanę ile chesz. A wytrzymasz ze mną? -zażartował.
W głośnikach zmieniła się muzyka. Łagodniejszy trip-hop wydawał się być lekarstwem na zbolałe uszy. Przynajmniej nic nie zgrzytało jak przez ostatnie pół godziny. Znajomy utwór duetu ''Unkle'' polepszył mu humor. Powróci do podglądania barmanki, przynajmniej miło się zapowiada.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Wrz 13, 2012 9:13 pm

Uśmiechnęła się do niego pobłażliwie, acz życzliwie. Nie mogła sobie odpuścić.
A może by go tak jednak podręczyć? NIE. Nie będzie tak, i nie ma zamiaru go dołować i niepotrzebnie wkurzać.
- Nie mój drogi, nie do zamknięcia, tylko do końca mojej zmiany, czyli jakieś pół godzinki – puściła do niego oczko i jakby nigdy nic wróciła do wycierania szklanki, którą trzymała w rękach. Po czym nalała do niej rdzawego trunku i podała facetowi obok wampirka.
- Spokojnie, nie jesteś taki straszny – odpowiedziała na tekst, z tym czy wytrzyma. To raczej on powinien się zastanowić, czy wytrzyma z Lexie? Jako że żadne nic nie miało ciekawszego do roboty, no dobra on miała sporo pracy, on nic nie robił. Mogli w między czasie jednak gadać.
- No chyba z pół godziny jeszcze wytrzymasz w tym przeuroczym miejscu prawda? – jakoś znów jej się śmiać chciało, Goriadh nie miał zbyt szczęśliwej miny. Chyba lokal nie przypadł mu tak w 100% do gustu. Można się było tego spodziewać, pewnie nie często nawiedzał takie kluby, o ile w ogóle nawiedzał kluby.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Wrz 13, 2012 10:03 pm

- Pół godziny dam radę, zwłaszcza gdy puszczają lżejszą muze. -skomentował. Cyba nie tylko on dostawał od tego techno migreny.
Dzwięki 'Unkle' rozchodziły się po sali jak opatrunek na pękające od decybeli ściany.
- Miejsce zaiste jest przeurocze. Bardzo ...stylowe. Zwłaszcza Że ludzi macie pod kolor. Wszyscy na czarno. Musisz czasami sprawdzić czy przypadkiem za jedną z kurtyn nie palą w ofierze kota i nie wzywają szatana.
Tak, pijanym ludziom różne pomysły do głowy przychodzą. A szkoci bywają niezwykle kreatywni. moze nie powinien mieszać whisky z rumem. Zresztą, mniejsza z tym. Ta noc była udana. Pierwsza w Calldwell a już będzie miał informacje których szukał. Poprostu ma farta. Musi póżniej pomodlić się do Pani Kronik i zadzwonić do matki i podzielić nowinami.
Martwił się o nią jak zawsze. Kolejna ciąża nie była bezpieczna. Choć jego rodzina nadrabiała statystyki wampirzych urodzeń w tych czasach widmo śmierci matki wisiało w powietrzu. Ale przestańmy się dołować, jest daleko od domu, w innym miejscu. Niech się Cezar martwi. W koncu to on jest najstarszy. I jak widać najbardziej pojebany z całej rodziny. Zaczą zastanawiać się jak to by było gdyby sam miał krwiczkę. Taka blondynka za barem była niczego sobie, tylko że za bardzo wredna.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Wrz 13, 2012 10:18 pm

Roześmiała się rozbawiona. Widać że nie często G bywa w takich miejscach.
- No to spoko. Chcesz coś do picia jeszcze? – Może mleka? Sorki, taki żarcik, jakoś tak sam wyszedł.
- Kochany ofiary składamy tutaj w piątki i niedziele, dziś nie masz się czego obawiać- Chciało jej się śmiać. Chłopak był naprawdę uroczy i taki małomiasteczkowy. Jednak miał cos w sobie, co sprawiało, że człowiek go od razu musiał polubić. Może to te jego ufna oczka i łobuzerski uśmiech? Albo ten obraz niewiniątka? Ciężko było stwierdzić, ale Lex z chęcią by go adoptowała, jakoś tak, był pocieszny.
Do końca jej zmiany zostało coraz mniej czasu. Jak to dobrze, że dziś nie musiała siedzieć do samego końca. Jakoś nie mogła sobie wyobrazić, że tkwi tu dziś całą noc. Nie dośc, że miała kiepski nastrój, bo Aghres dał czadu, to jeszcze nie wyszła by przed świtam, nie to był y koszmar. Całe szczęście już bliżej końca pracy i humor znów jej wracał.
- Poczekaj zaraz wracam – rzuciła po jakimś czasie do wampira i zniknęła na zapleczu. Wróciła po jakiś pięciu minutach. Miała na sobie te same ciuchy, tylko na grzbiet narzuconą kurtkę. Czarne skórzane wdzianko jak wszystkie rzeczy było dopasowane i do niej i do reszty ciuszków. Nie ma pół środków, jak skóra, to skóra.
- Ok. możemy spadać – rzuciła do Goriadha i poczekała aż chłop się ruszy z miejsca.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Wrz 13, 2012 10:29 pm

Boze nie. Procentom już stanowcze nie. Spojrzał na nią wymownie choć była wystarczająco kumata. W końcu dowcip był udany.
- Okej. -wygrzebał się powoli z chwiejnego stołka i ruszył za nią. Zastanawial się gdzie go ta diablica teraz zaprowadzi ta diablica.
- Prowadz diablico. -ups, wymskneło mu się. Zaraz poczuje jej piąstkę na swojej twarzy. By złagodzić sytuacje zaśmiał się cicho.
Jednak po kilku krokach nie zatrzymała się by mu przyłożyć. Zato mógł się spodziewać ciętej odzywki. Zmierzali do wyjscia.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Wrz 13, 2012 10:45 pm

Ok. widać było, że alkoholu miał dośc, bo jak wstał, to nie wyglądał świeżo i uroczo jak kwiatuszek. Trochę mu się przywiędło i jak zacznie wmawiać, że to zmęczenie… nie dajcie się na to nabrać. Każdy oczy ma i widzi.
Na tekst o diablicy rzuciła mu przez ramię złowieszcze spojrzenie.
- Diablico? – Oj chyba nie wiedział, że z tym określeniem trafił w samo sedno. Bo chyba nie było mowy, by nazwać ją aniołem, nie ta waga, nie w tej walce. Ale każdy mierzy wedle własnej miarki.
- Choć aniołku, - tak do niego bardziej to pasowało. W końcu wyglądał, jak cukiereczek.
Gdy byli już przy drzwiach Lex zatrzymała się by pożegnać się z ochroną.
- Narka chłopaki, do jutra – obaj kiwnęli Glowami i zmierzyli wampira dreptającego za nią, dość nieprzyjaznym okiem. – Spoko chłopcy to znajomy. – Tom i Jery odpuścili dalszą kontrolę i wypuścili ich z klubu.
Lexie wyszła pierwsza. Zapach nocnego powietrza nie był niczym ciekawym, przynajmniej w tej części miasta. Brud, smród i ubóstwo, to było można wyczuć. Do tego ćpani, menele i cały szlam miasta. Nie to nie było powietrze, którym się lekko oddycha.
- No to może mały spacerek? Ruszajmy – W jej głosie było słychać lekką nutkę groźby. Lex miała zamiar poprowadzić go ciemnymi uliczkami Caldwell.

//Uliczki miasta

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Wrz 13, 2012 10:55 pm

Ruszył za nią, spacer po takiej dawce alkoholu nie był aż tak zwawy do spacerku. Najchętniej ostatkami sił zdematerializowałby się w motelu ale coż. Życie. Podmuch zimnego wiatru obudził go nieco.
Zapiął zamek w kurtce i wsadził rękę w kieszeń poszukując gumy do żucia.

// Uliczki Centrum //
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar   Today at 2:09 pm

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu :: Miasto :: Caldwell :: Centrum Miasta :: Żelazna Maska-
Skocz do: