Bractwo Czarnego Sztyletu
WITAMY!


Forum RPG
 
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Paź 17, 2012 9:42 am

- Niestety dobrze zgadłaś.
Nie krył tego. Bo przecież każdy wie że do matki trzeba się czasem odezwać. I nie ma w tym nic złego. Poczęstował się jedzeniem i odnajdując krewetki w słodkim sosie uznał że potrzebuje czegoś więcej, Odkrywając jeden z półmisków odnalazł jakąś potrawę w serem i baraniną, pewnie bałkajską, na tyle znał się na kuchni by mógł to rozpoznać.
pochlonięcie strawy nie trawało długo. Jadł szybko i łapczywie popiając szklanką wody. Był też nieco odwodniony, samiczka wycisneła z niego siódme poty.
Znikną w łazience bez słowa. Po udanym krótkim prysznicu poczuł się świeży i orzeżwiony. Powrócił do pokoju spokonym krokiem owinięty w śnieżnobialy ręcznik na wysokości bioder. Miał mokre splątane włosy i krople wody na karku.
Siadając z ciekawością obserwował jak samiczka też pochłania spore ilości jedzienia. mial ochotę pogadać. Poznac ją trochę, może zażartować ale nie mial pomysłu i wachał się z tym by pierwszy się odezwać. W końcu pierwszy raz był w takie sytuaci. Zaproszony, ...i użyty. Nie miałby przeciwko gdyby zdarzało mu się to częście ale nie był pewien czy odpowiada mu takie bzykanie a potem nara. Nalał sobie szklaneczkę coli z butelki na tacy i wypił łapczywie. Potem chwycił buteleczkę piąc do dna. Sykną z ukojonym pragnieniem zupełnie tak samo jak w reklamie pepsi.
Nie wiedzial co powiedzieć obserwujac samiczkę która wpatruje się w ekran telewizora. Przecież nie będą teraz oglądać seriali.
- Więc... jak długo tu mieszkasz? -zapytał rozglądając się po pokou. Swiatła były przygaszone ale zdecydowanie wystrój pokou nie leżał w jego guście.

Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Paź 17, 2012 9:28 pm

- Chyba zostanę jasnowidzem – zażartowała, na wzmiankę, że faktycznie pisze do matki. Nie miała niczego złego na myśli, po prostu tak jej się powiedziało. Uśmiechnęła si e tylko pod nosem i wróciła do swojego zajęcia, czyli…
Zajadała ze smakiem swoje zamówione na wynos jedzonko, po czym polazła się wykapać. Nie zajęło jej to wiele czasu, więc teraz mogła sobie pooglądać telewizję, co by czas mogła zabić. Jej nowy znajomy, również zaginął w łazience na dobrą chwilkę.
Wrócił z mokrymi włosami i gołą klatą, jednak Lex byłą tak wykończona, że nawet to jej nie ruszyło, tylko dalej skakała po kanałach. Jednak cała nic w pracy i niemiłe wydarzenia sprawiły, że straciła energię i chęć do czegokolwiek. Nawet w sumie skakanie po kanałach wydało się jej męczące i takie… nudne.
Gdy G. usiadł gdzieś tam i zadał pytanie, na chwilkę się jak by zwiesiła. Po chwili dopiero odpowiedziała na pytanie, starając się, by to co mówi miało sens.
- Wiesz to Malo precyzyjne pytanie – uśmiechnęła się do niego psotnie. – Bo jeśli pytasz o to mieszkanie, to jak na wampirze lata, to nie, nie mieszkam tu zbyt długo, jeśli pytasz o miasto, hym, to w sumie też nie. Jeśli chodzi ci zaś o Stany, to mogę powiedzieć, że już dość długo tu przebywam, tak więc o co dokładnie pytasz? – Tak jakoś z otępienia wytrwała ją ta rozmowa. I znów wrócił dobry nastrój, ale zmęczenie i niechęć do kiwnięcia palcem, rzecz jasna pozostało.
- No więc? Co u niej słychać – zapytała, gdy G dostał kolejnego sms-a. Lex nie chciała być wścibska, ale jakoś nie mogła się oprzeć i zadała to pytanie. Puszczając przy okazji do samca oczko.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Paź 22, 2012 11:07 pm

- Pytałem ile juz mieszkasz w tym mierszkaniu. A zkąd pochodzisz oryginalnie?
- Wszystko wporządku, jak zwykle zyczy powodzenia i pisze że będzie się za mnie modlić.
Czyli wszystko to samo i jak zwykle.
Sięgną po swoją kurtkę która nadal lezała sobie spokojnie na oparciu sofy. Wyjmując z kieszeni kartkę z numerem telefonu Vhariora niezauważył że z kieszeni wysunęło się też zdjęcie chłopaka.
Bez wątpienia pobyt w tym miescie zapowiadał się owocnie. Miał wystarczająco duzo szczęścia by zdobyć większość odpowiedzi na swoje pytania już pierwszej nocy oraz zaliczyć fajny wieczór z seksowną jak diabli samiczką.
G wpisał numer telefonu Vhariora do telefonu i zgniótł karteczkę. Zaczą zastanawiać się jak skontaktować się z chłopakiem by go nie wystraszyć.



Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Paź 23, 2012 10:50 pm

- No to mieszkanie mam więc od niedawna. Urodziłam się w Ameryce Południowej a wychowywałam w Europie, więc można powiedzieć, że bardziej zakorzeniona jestem we Francji niż mych rodzinnych stronach. A ty cukiereczku skąd jesteś? – Wyciszyła telewizor, co by im w rozmowie nie przeszkadzał. W sumie to ona nie chciała mu się zwierzać, nie lubi mówic o sobie, wolała przekserować rozmowę na inne tematy, np., na niego.
- No to jakie masz teraz plany? Wiesz gdzie i kogo szukać. Serio chcesz się do niech przyłączyć? – Spojrzała na niego przenikliwie, by zwrócić uwagę, na jego najmniejszy ruch i reakcję. Była stara i do tego znała się na zabijaniu i innych takich nieprzyjemnych rzeczach, więc czytanie z ruchu ciała nie było takie trudne.
Chciała się przekonać czy jest na serio tak zdeterminowany, by do nich przystapić że zrobi wszystko. Faceci są dziwni, zawsze chcą mieć to, czego nie mogą dostać. Jaka to dziwna cecha u tego gatunku. Tak zdecydowanie jest lepiej być kobietą, niż facetem.
- Jak nie chcesz nie musisz mówić, to w końcu twoja sprawa, jednak zawsze się zastanawiałam, co faceci w tym widzą, znaczy w przynależności do jakiejś grupy. – zamyśliła się na chwilę, ale i tak uważnie go obserwowała.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Paź 23, 2012 11:11 pm

- Szkocja. Takie małe trawiaste zadupie z pagórkami dla owiec. Nic ciekawego uwierz mi.
- A co do bractwa... too. Właśnie poznałaś sedno sprawy. Co u diaska mam robić w domu? Rąbać drewno i robić oscypki? Mineło już na tym jakieś 50 lat. i jak na razie starczy. Do tego hobby zawsze można wrócić. Pora zając się czymś ciekawszym.
- Mam kilku braci i dwie siostry wszyscy zdrowi, a matka spodziewa się kolejnego dziecka. To by było na tyle.
Fakt że jego brat uroił sobie że G che mu odbić krwiczke postanowił zachować dla siebie. Zresztą, kij z tym. Na paranoje nic się nieda poradzić. Imię Cezar pasowało do jego zaborczego brata nie bez powodu.
- Nie zależy mi na przynależności do grupy. Zależy mi by dostać tą robotę. Bedzie ciekawie a przyokazji matka z ojcem się ucieszą czyli upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. A nawet więcej. Mój kuzyn, został odrzucony , tyle wiem, więc może po jakimś czasie udało by mi się za niego poręczyć.
- Musisz wiedzieć też że piewrwszy raz wyjechałem poza U.K.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Paź 23, 2012 11:54 pm

Słuchała go uważnie. No i jak na jej, to mówił prawdę, serio serio do tego podszedł. Skoro tak sobie zaplanował, to powodzenia i życzymy szczęścia. Grunt, to wiedzieć czego się chce.
- Widać, że ci zależy na ich opinii, znaczy na rodzinie i ogólnie, to…. Miło. – Co miała powiedzieć, ona się nie zna na takich sprawach, jest raczej bez rodziny i bez serca istotka, no Cozia ostatnio, przez Doktorka…. Nie ważne. Teraz miała gościa i z nim rozmawiała, reszta spraw zostanie załatwiona później.
- No widzę, że masz poważne plany, no no – Lex miała już coś głupiego powiedzeć, jednak w ostatniej chwili się rozmyśliła i zamiast mówić, zrobiła. Skoczyła na biedaka, przewracając go na plecy i obezwładniając mu łapki. Chyba był zdziwiony jej zachowaniem, ale cóż…
- No kochanie, reflex masz kiepski – mrugnęła do niego i zlazła z niego równie szybko, jak na niego wlazła. Znów siedziała na kanapie, tak jak by się z niej nie ruszyła.
- Jak na mnie, masz przed sobą świetlaną przyszłość – Jak na gościa od dojenia owiec, to i tak źle mu nie poszło, bo zorientował się, co się dzieje, po czasie, ale lepszy rydz, niż nic. Jako, że ona była już wprawiona w boju i znała techniki zabijania, zawsze była przygotowana do ataku, bądź obrony, no chyba, że musiała zgrywać biedna niewiastę, ale to nie historia o tym.
- Tylko się nie wściekaj, chciałam sprawdzić, yyyy – no właśnie co? Ile czasu zajmie Braciom rozłożenie, go na łopatki? No widząc to, no to niewiele. Cholera, ale G był dobrze umięśniony, jak tylko trochę potrenuje, to kto wie, może daleko zajść.
Jej przemyślenia przerwał telefon, do którego nie chciało jej się podejść, jednak gdy usłyszała kto zostawia wiadomość…
-Hej Lex, tu Marco. Dawno się nie odzywałem, ale mam dla ciebie zadanko. Wiesz to…. – To nie było coś, co powinien usłyszeć jej nowy znajomy. Poderwała więc słuchawkę jak by się paliło.
- Marc, może oddzwonię, bo to nienajlepszy moment, ok. Myhymm, tak, hymmm, no ok., wiem, dobra. Nie. Wiem, jestem ci to winna, pamiętam… narka – Bosz, lepiej by było gdyby G tego nie słyszał, ale stało się i na tyle ile mogła zdążyła ukrócić rozmowę, dobrze, że stary znajomy nie podawał szczegółów zadania, bo by było nieciekawie, oj tak.
Gdy zakończyła tę dośc niespodziewaną rozmowę, zerknęła na G.
- No więc na czym skończyliśmy? – Posłała mu miły uśmiech, bo co jej innego pozostawało?

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Paź 27, 2012 1:31 am

Wstal i usiadł na powrót na kanapie.
- Mówiłaś mi właśnie że mam świetlaną przyszłość po tym jak rzuciłaś się na mnie, probójąc udowodnić że mam kiepski refleks. -zaśmiał się uroczo. Niwinność i dobro biło z niego rozświetlając mu spojrzenie.
Samiec znów spojrzał na swoj teklefon. Właśnie sprawdzał aukcję przez internet. Kilka sekund póżniej uśmiechną się raz jeszcze.
- Właśnie wygląda na to że przelicytowałem konkurencję i kupiłem dom na aukcji. Nie pozostaje mi nic tylko cię zaprosić. Mam nadzieję że znajdziesz chwile w przyszłym tygodniu. Muszę tylko zamontować automatyczne zasłony. -oznajmił ochoczo.
Oczywiście osobiscie wolałby kamienicę, lecz matka miała inne zdanie. Dobry synek słuchał się mamusi która wolała by mieszkał godnie i miał gdzie zapraszać rodzinę i gości. Jak na dobrze urodzonego wampira przystało musi zrobić dobre wrażenie nawet za oceanem. Dla niego były to tylko glupie wprawki glymerii ale coż. Czego się nie robi by nie zdenerwować ciężarnej kobiety która jest jego matką? Jeśli o gościach mowa, to rzeczywiscie miał kogo zapraszać. Siostry są pierwsze w kolejce, aż się rwały by opuścić rodzinny zamek i wybrać się z nim do Ameryki. Może matka ma trochę racji... przecież dom to dom. Łóżko, toaleta i kuchnia. Reszta jest bez znaczenia, choć zakupiona przez niego kupa cegieł prezentuje się naprawde zjawiskowo.
I dotego urządzona też ładnie więc nie trzeba chyba nic zmieniać. Dotego jego nowe domostwo znajdowało się na tej samej ulicy co wampirza klinika, co bylo dodatkowym plusem. Nie żeby planowal być ranny lub chory, poprostu blisko wampirzego społeczeństwa. Aż miło.
Po chwili zaczą się ubierac spowrotem w swoje łaszki.
- Mam do ciebie jedną małą prośbę.... -zawiesił zdanie gdy spojrzała na niego zaskoczona.
- ...wywietrz tu zanim wróci twój samiec, naprawde nie chce by ktoś mnie ścigał.
Przeczuwal że samiczka nie jest sama. Nie mógl być pewien czy jest oznaczona, bo jesli jest to chyba bylo to dobrych pare dni temu, może ze 2 tygodnie. Zresztą on się na tym niezna.



Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Paź 31, 2012 1:09 am

No cóż dziwne wieczory mają to do siebie, że się dziwnie kończą. Oczywiście dla Lexie nie była to pierwszyzna i nie miała co się tym przejmować, bo nie było wedle niej czym. Życie jest, jakie jest i nie ma co się przejmować, bo się wrzutów wampir dorobi, a chyba nie o to chodzi. Skoro tak się potoczyły sprawy, widocznie taka była wola Pani Kronik, i już.
-Tak więc gratuluję zakupu nowego lokum, drogi mieszczaninie – Zażartowała sobie z niego. Jkoś tak musiała powrócić do starych tekstów, on jak nic do nich pasował. Oczywiści nie ukłoniła się, ani nie dygnęła, jednak gdyby nie to, że siedzi, jak nic by to uczyniła.
- Skoro tak ładnie mnie zapraszasz, to nie odmówię i chętnie cię odwiedzę. – Posłał mu całusa. Jakoś tak uznała, że musi i tyle. Nie pytajcie dla czego, kobiety tak mają i już. Są zmienne jak pogoda i straszne jak szarańcza, a i tak faceci je kochają. No cóż zrobić, takie życie… znowu.
Gdy ususzała jego niepewność w głosie i ten tekst o wietrzeniu mieszkania, to już brechtała się na całego. Jeszcze trochę to by się popłakała.
-Spokojnie, po pierwsze, to nikomu się nie tłumaczę z tego co robię, nawet samcom, a po drugi, nikt ci nic nie zrobi, gwarantuje – No litości, Aghres to oaza spokoju i żaden z niego zabijaka. Poczciwy Doktorek nie skrzywdzi nikogo, no nie licząc… nie wazne, stare dzieje.
-Dlaczego tak reagujesz co? Czy to ważne, czy mam samca, czy nie?


………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Paź 31, 2012 1:41 am

- Wiesz, nie chce nikomu komplikowac życia ulegając pokusom twego pięknego ciała. Nie chce sam mieć kłopotów w rozjuszonym samcem a nie chcę byś i ty miała kłopoty przez swoje nierozsądne postępowanie. -wytłumaczył z dużym akcentem na ''nie chce''.
Naciągając skarpetkę usiadł spowrotem. Po chwili ciszy zapytał.
- Czyli masz brońca czy nie?
Troche zbyt smiało i bezpardonowo się wyraził, czuł się jakby sam był zaskoczony że powiedział to na głos. Cóż, po prostu chciał wiedzieć. Uważał że tak będzie bezpieczniej.
Co jesli jej samiec dowiedziałby się i zamiast na nim wyżył się na niej? Nie mógłby być za to odpowiedzialny.
Przed oczami stanęła mu scenka z okna, gdy szli razem ulicą do jej mieszkania. Samica była bezbronna w tym starciu.
Założył wszystkie ciuszki i skarpetki i buty, i wszystko oprócz jego ulubionej sztruksowej kurtki.
Prezentował się nawet lepiej niż w czasie gdy zawitał w jej progi. Zresztą ona też wygladała lepiej. Orgazm to dobra rzecz, zwłaszcza taki wielkrotny. Każdej kobiecie dodaje urody.
Goriadh oczekiwał na odpowiedz przygladając się jej rumieńcom.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 01, 2012 8:39 pm

Nie wiedziała, czy ma się śmiać czy płakać. Jego troska, była zbyt urocza i nie w jej stylu. To znaczy ona by nigdy się nie zastanawiała nad takimi rzeczami, widać było różnice między nimi. Ona tez była arystokratka i znała dobre maniery, gdy tylko ciała wiedziała jak ma się zachować. Jednak lata życia na uboczu i bycia… czyścicielem sprawiły, że stała się chłodna i bez uczuciowa. Bliżej jej do zimnego trupa niż do osoby pełnej życia.
Korzysta z życia pełnymi garściami, ale nie wzrusza się i nie idzie za głosem serca, raczej wybiera zimne wyrachowanie.
- Skoro tak się boisz, to po co tu przyszedłeś? – Usiadła się wygodnie na kanapie i przyglądał ja się ubiera. Nieźle się prezentował w tych ciuszkach, bez nich zresztą też.
- Posłuchaj, jeśli się obawiasz, że będziesz mieć kłopoty, bo ze mną byłeś… to możesz sobie odpuścić. Nie jestem osobą, która teraz będzie cię prześladować i płakać ci do telefonu, że nie dzwonisz. – jeszcze tego by brakowało, by ona zachował się jak nawiedzona fanka. Nie, nie to nie w jej stylu, jeśli bał się o to, że przyniesie mu wstyd, to spokojnie, tego też nie zrobi.
- Jeśli boisz się o swoją reputację, nie masz powodów. Nikt mnie tu nie zna aż tak dobrze, nie wiedzą czym się zajmuje i gdzie mieszkam, więc luz misiek. – Sięgnęła po kieliszek i dolała sobie troszkę alkoholu, jemu zresztą też. Oj biedak chyba się zestresował i chyba boi się, że dostanie manto od jej faceta. No bo padnie ze śmiechu. Aghres miał by go pobić? No prędzej ona mu złoi tyłek i pozbawi życia, ale nie doktorek. Ta cała sytuacja w jej oczach była absurdalna, ale on.. no cóż nie miał o tym pojęcia.
- Posłuchaj mnie uważnie, nie ważne, czy mam kogoś, czy nie. Bo to ja decyduje o swoim życiu, a nie jakiś samiec. Nawet jeśli bym miała Brońca to nie masz powodów do obaw, bo sama rozwiązuje swoje problemy i nikomu nic do tego. I jeśli ktoś miał by oberwać to facet, nie ja – Upiła łyk wódki i spojrzała mu w oczy. A jej wzrok mówił wiele. Lepiej nie traktować jej jak biednej i bezbronnej niewiasty, bo nią nie jest.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lis 05, 2012 12:19 am

- Dobrze,rozumiem. Jednak nie chodzilo mi o slabosci niewiescie do Samcow jak ja. Kultura wymagala odemnie zapytac chocwiem ze brzmialo to niezbyt taktownie i bezpardonowo. Mam nadzieje ze spedzilas ze mna milywieczor, tak jak oczekiwalas i nikogo z nas nie czekaja nieprzyjemne konsekwencje.
- hmmm...
Zastanowil sie chwile teatralnie marszczac brwi. Postanowil dodac cos jeszcze by w podziekowaniu za mily wieczor schlebic naszej blondi.
- Czy nie przyszloci Pani do glowy, ze taki samiec jak ja, to znaczy, kazdy samiec pyta o twoje relacje ze wzgledow osobistych? Nie wierze ze znalazlby sie ktos kto moglby wzgardzic twa uroda i nie byc zainteresowany zdobyciem lask u takiej jak ty? Chyba nie doceniesz swojej urody. Gdybym byl zainteresowany, lub nawet zauroczony bardziej niz teraz i pragnabym zblizyc nasze kontakty wyczulabys to dawno temu. Nic jednaki nikt nie sprawi ze zdania zmienic nie moge.
Westchna ciezko po swojej wyczerpujacej wypowiedzi. Swobodny styl rozmowy przeplatal mu sie czasem z oficjalna gadanina ktora probowala wpoic mu matka.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lis 05, 2012 10:42 pm

Uśmiechała się do niego słodko. Miał chłopak gadane, nie ma co. Umiał zaskarbić sobie kobiecą przyjaźni. Był słodki i milutki, jak taki pieszczoch. Lexie nie mogła go nie polubić, jakoś tak przypadł jej do gustu i miło się z nim rozmawiało. Nie mogła zrozumieć jak to możliwe, bo znała go zaledwie parę godzin, a jednak.
Jego obaw i troska, również były miłe, nigdy się takiego zachowania po nieznajomym nie spodziewała. Jego dobre maniery przypomniały jej o Aghresie. Jej doktorek tez był taki milusi i zawsze pełen kultury.
Spojrzała na G, jakoś tak…
- Rozumiem o co ci chodzi, i zapewniam cie po raz kolejny, że nie musisz się niczym przejmować. – Odłożyła szklankę na stolik, nie dolewając sobie po raz kolejny. Dzień się niedługo kończy i będzie musiała iśc do pracy, na kacu to nic przyjemnego.
Dziwiła się tylko, że Aghres się jeszcze nie odezwał, no ale może się na nia gniewa, za to jak go potraktowała, on zresztą nie był dla niej łaskawszy.
- Masz dobre maniery młodzieńczy, widzę, że dbano w twym domostwie o podstawy etykiety. Jestem ci wdzięczna, za tak miłe słowa i zapewniam, że wszystko co mam jest zasługa Naszej Pani Kronik, której za wszystko dziękuję – ukłoniła się tak, jak należało wedle standardów, ale jej ta gadanina nie sprawiła przyjemności. Tak pamiętała jak się odzywać do członków arystokracji i jak powinna się zachowywać porządna samica, jednak dla niej ten rozdział życia był zakończony dawno temu.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lis 06, 2012 10:28 pm

Usmiechna sie lagodnie. Ta samiczka byla wyjatkowaiz checia blizej by ja poznal. Zdazyl juz zapomniec o jej wczesniejszym wrednym zachowaniu Bo wlasnie go urzekla.
- Mam nadzieje ze skorzystasz z mojego zaproszenia i wkrotce mnie odwiedzisz. -uja jej reke i wlozyl wnia kartke ze swoim numerem telefonu. Czujac jej dlonie przypomnial sobie jaka przed chwila byla goraca miedzy nogami. Haleluja mlody byl holernym szczesciarzem ze ja spotkal. I oby tak dalej. Pora poszukac Vhariora.
- dziekuje ci razjeszcze za goscine i licze ze ktoregos dnia bede mogl ci sieodwdzieczyc.
Odwdzieczyc, ale za co? Tylko on wiedzial co ma to znaczyc. Czy chodzilo mu o powturzenie wspolnego seksu, znalezienie informacji czy goscine... czas pokaze.




(Hej pisze z tableta a tunie polskich znakow, Sory. )
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lis 09, 2012 9:19 pm

- No już już, bo się jeszcze rozpłaczą, lub wzruszę, albo coś w tym rodzaju, a to bardzo nie w moim stylu – zażartowała sobie, bo jakoś nie mogła się powstrzymać.
Chciała schować kartkę z jego numerem telefonu do kieszeni, ale stwierdziła, że przy jej sklerozie i ogólnym brakiem czasu, pewnie zgubi, więc od razu zapisała dane w telefonie.
- No to teraz już mi nie nikniesz- uśmiechając się pomachała w jego stronę telefonem. Miała cholernie dobry nastrój i wcześniejsze zgrzyty z Aghresem poszył tymczasowo w niepamięć.
- Oj no weź, nie masz za podziękować, bądź się odwdzięczać… jak by nie było, również skorzystałam na tym wieczorze – tym razem jej spojrzenie było bardziej… zadziorne i taki niegrzeczne. Nie lubiła owijać w bawełnę, a seks z nim był dobry, świetny, jak na kolesia, którego prawie, powtórzmy prawie rozdziewiczyła.
I zawsze nastaje taka chwila, gdy zapada niezręczna cisza, jednak nie w ich przypadku.
- Jakie masz plany na wieczór? Zaczniesz szukać swego przeznaczenia? – Do zapadnięcia zmierzchu zostało im jeszcze jakieś 3 godziny, to całkiem sporo czasu i zarazem tak niewiele.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lis 14, 2012 9:44 pm

- Przeznaczenia chyba dzisiaj nie znajde, ale jestem pewien ze przynajmniej bede blisko odnalezienia tego kogo szukam.
Usiadl spowrotem na kanapie a potem zastanowil sie chwile. Byl jeszcze troche glodny wiec nie dbajac o zbedne maniery zmruzyl oczy, wskazujac drzwi przez ktore blondi przyniosla zarcie.
- Gdybym mogl poprosic o jeszcze cos do jedzenia, a pozniej chcialbym wiedziec czy nie mialabys za zle zebym zadzwonil w pare miejsc.
Sam patrzac na blondi za pozwoleniem siegna po pilot do telewizora.
- Powinienem rozeznac sie w tym co dzieje sie w ameryce. Za bardzo nie interesowalem usa, z wyjatkiem kinematografii oczywiscie. Jednak z telewizji nie dowiem sie niczego o wampirzych kregach w tym kraju. Jesli jest cos o czym powinienem wiedziec, mam nadzieje ze mnie oswiecisz. To dla mnie nowe okolice jak wiesz.
Mozna bylo tylko pomarzyc by kazda nastepna doba w tym miescie byla taka jak ta. Kazdy facet mazylby by co wieczor spotykac piekna samice w barze.
- Moze opowiesz mi nieco przy przedswitku?
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 22, 2012 11:55 pm

Popatrzyła na niego, jak na wariata. Czy ona wyglądała jak stateczna matka, kobieta – kura domowa, co to przy garach stoi? No heloł… nie Lex nie była taka. Jeśli ktoś jest tu głodny, to ma dwie ręce i nóżki i może sobie pójść do kuchni i sobie jedzonko zabrać z cudownego pudełka zwanego lodówką.
- Kotek – wskazała mu pomieszczenie zwane kuchnia – tam jest kuchnia, w niej znajduje się lodówka. No i co ma ci więcej powiedzieć, czym chata bogata, co upolujesz jest twoje. – uśmiechnęła się do niego uroczo. Jeśli liczył, że ona mu coś przyniesie, to się przeliczył.
- Jasne dzwoń, na mnie nie zwracaj uwagi. W sumie też ma parę spraw do załatwienia – jedna nie cierpiąca zwłoki. Tak zwłoki to ona zapewne pozostawi po tej sprawie, no ale cóż, takie jest życie.
Patrząc obiektywnie, to przy doktorku się tak nie zachowywała. Gdyby wróciła do domu Aghresa nigdy nie przyszło by jej do głowy, by podejmować się znów takiej fuchy. A teraz? No proszę musi coś załatwić.
Nie zwracając uwagi na jego poczynania, co by się chłopak nie czuł skrępowany zajęła się własna sprawą. Gdy wyszedł oddzwoniła szybko do starego znajomego i teraz siedziała w kącie, z laptopem na kolanach i szperała w necie. Nie zwróciła nawet uwagi na to ż G. wrócił do salonu.
Jasne słyszała jak dzwoni, ale nie była wścibska, więc zajęła się własnymi sprawami. Trochę czasu to zajęło, znaczy i jego telefony i jej szperanie w sieci. Gdy oderwała się już od komputera spojrzała na towarzysza dzisiejszego wieczoru.
- Aaaa wspominałeś że chciałeś o czym ś porozmawiać. No, to co mam ci opowiedzieć?

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lis 25, 2012 1:47 am

Ten nowy obyczaj by goście sami chodzili po cudzum domu a w dodatku szperali w lodowce nie byli mu znany. Jednak bez przesady, nasz blondasek od dawna wiedzial ze jego rodzina jest staroswiecka. Grzecznie poszedl do kuchni dziękując bogu ze Cezar kupil w zeszlym roku mikrofalowke, więc wiedzial jak ja obslugiwac. Matka wciąż upierala się ze takie jedzenie nie jest zdrowe ale Cezar zawsze stawial na swoim.
Z pelna taca zwarcia wrocil do salonu. Wykonawszy kilka telefonów wreszcie zabral się znów za jedzenie.
- Pytalem cie o tutejsze towarzystwo. Jakieś spotkania tutejszych uroczystości? Uroczystości? Do kogo powinienem się zwrócić by wiedzieć o takich uroczystościach?
Musiał wyostrzyc wzrok by dojrzeć dokladnie twarzy w ramie zdjęcia na komodzie. Patrzy na twarz niebieskookiego samca. Nie dziwne ze wczesniej nie zauwazyl tej fotografii, ramka by la mala a byli wystarczająco zajęci by koncentrować się tylko na sobie.
- Twój brat,kuzyn twoj czy twój samiec? Tam na zdjęciu. Nie jest do ciebie podobny.
Oprócz koloru w losów oczywiście, choć wiedzial ze samiczka byla farbowana. W ostateczności samiec ze zdjęcia mogliby być jej kuzynem. Ale byli kimś ważnym skoro znaleźlo się tu jego zdjęcie. Lexie nie widzial więcej zdjęć. Nie byli co prawda w jej sypialni ale.... Nieważne. Wystarczy ze byli wscibski. To chyba trochę odziedziczyl po ojcu. PAN ciekawski.
-Niemusisz odpowiadać jeśli nie chcesz. - oznajmil uswiadomiwszy sobie kolejny nie takt.
Jednak mial nadzieje ze blondi mu odpowie. Naprawdę wokal by wiedzieć czy blondi ma samca.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lis 26, 2012 9:21 pm

Jego pytanie wyrwało ją z zadumy i błądzeniu myślami, po całym świecie. Musiała zaplanować, co by nie mówić poważną sprawę. Nigdy nie traktowała tego lekko, a teraz? Co powie Aghresowi?
„-Hej kochanie, muszę wyjechać i pozbyć się pewnego gościa, ale spoko wrócę za trzy dni.” Czy może raczej coś w stylu „Aghres, muszę wyjechać, bo przyjęła zlecenia na likwidację pewnego gościa. No to do zobaczenia za trzy dni.” Nie to nie będzie łatwe.
Ale teraz nie ma co gdybać, teraz ma jeszcze parę chwil z nowym znajomym i musi się nim zająć.
I znów trudne pytanie. Do kogo miała go wysłać? No przecież nie powie, że Doktorek jest na bieżąco z tymi pierdołami. Ale miała kłopot.
-Ja nie uczestniczę w życiu glymerii, więc nie jestem zaznajomiona z tutejszą ekipą. Powiem szczerze, że jakoś nie rozpaczam z tego powodu. – I co ma powiedzieć? Ale klops, nie daj borze chłopaki się zgadają??
- Jak już się wkręcisz do Bractwa, obstawiam, że tam będziesz miał całą rozpiskę wszystkich imprez- uff udało jej się jakoś z tego wybrnąć, bez narażania się na dalsze pytania w stylu, a skąd wiesz, znasz go itp.
Zdjęcie? Jakie zdjęcie? Ona miała jakieś zdjęcie? Spojrzała w stronę gdzie patrzył G. za boga nie pamięta, żeby je tam kładła. Tak właściwie to nie kojarzy, żeby prosiła istotę na zdjęciu o swoją fotkę. Dziwne. Co teraz miała powiedzieć? Jaka relacja łączyła ją z Doktorkiem?
- To Aghres. Jest lekarzem naszej rasy – no i się zwiesiła, chyba restarta musi sobie zapodać. No bo kto stawia fotki lekarzy na szafce?
- tak właściwie, to nie wiem jak nazwać naszą relację, więc nie będę ci tu gdybać – wzruszyła ramionami, bo faktycznie, teraz ich relacja była dziwne. Jeśli miała by określić ich jednym słowem, to by się nie dało. No nawet w dwóch słowach by się nie dało. Ich sytuacja była teraz dośc dziwna.
Zależało jej na Doktorku, zakochała się w nim, ale po ostatnim… była na niego wściekła i najchętniej by mu dupsko skopała. Tyle sprzecznych emocji.
m- Ale jak już mówiłam, nie masz się czym przejmować, bo jeśli kogoś możesz się obawiać, to prędzej mnie, niż jego - jej Doktorek nie należał do zabijaków, a ona tak.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lis 26, 2012 11:19 pm

- Okej. Nie będę więcej pytać. - oznajmił widząc jej zmieszanie. Widocznie nie chciała o tym rozmawiać.
Postanowił zapamiętać tą twarz ze zdjęcia. Facet nie wyglądł na agresywnego samca więc nie niepokoił się zbytnio.
Zresztą, czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
- Pracujesz tylko w Żelaznej masce, czy mógłbym zobaczyć cię też gdzieś indziej? - zapytał próbójąc zmienić temat.
Pożerając zawartość talerzy czuł że odzyskuje wszystkie siły. Gdyby też się mógł dokrwić...
- A nie wiesz może jak mogę znależć sobie kogoś kto mógłby mnie dokrwić?
Przez chwilę pomyślał że powinien zapytać dziś w klinice.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Gru 01, 2012 10:47 pm

I bardzo dobrze, że nie będzie pytał, bo i tak nie wiedziała co ma więcej powiedzieć. Dostała to zdjęcie od Aghresa i jakoś tak je postawiła. Wcześniej nie miało to dla niej znaczenia, nigdy nie zwracała na takie rzeczy uwagi, ale teraz. Patrzyła na samca na zdjęciu i miała podłe myśli. Była na niego zła, wkurzona, ale zamiast rozwiązać problem jak istota rozumna, co ona zrobiła? Poszła na łatwiznę i wyładowała złość w najgorszy sposób. Jeśli Aghres się więcej do niej nie odezwie, wcale jej to nie zdziwi.
- Masz rację, nie chcę o tym rozmawiać – spojrzała na G. jednak nie byłą zawstydzona, czy jakoś tam zmieszana. Umiała nieźle się maskować i wyłączać swoje uczucia i teraz tak postąpiła. Jak tylko wróci do Caldi będzie musiała pomówić z Doktorkiem.
- Tak tylko w Masce. Kiedyś był tu inny fajny klub, ale wyleciał w powietrze, więc… nie mam wyjścia i pracuję tam. – Uśmiechnęła się do niego miło. Chłopak był bystry i wiedział kiedy zmienić temat rozmowy, kolejny plus dla niego.
- Och, jak dawno nie jadłeś? Bo jeśli to pilna sprawa…. – nie może mu zaoferować żyły, zawsze od tego stroniła i w sumie od bardzo dawna nikomu na to nie pozwalała, dopiero doktorkowi na to pozwoliła.
- W klinice na pewno ci pomogą – wiedziała że to fatalny pomysł wysyłać go do Aghresa, ale nie było innej rady. Napisała na kartce adres i dokładną lokalizacje kliniki. Podała mu kartkę – masz trafisz tam bez problemu. – Spojrzała na zegarek. – No niedługo czas do pracy – ale nie powiedziała jakiej, ale to inna historia.
- A ty co zamierzasz na początek zrobić?

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: bractwo    Pon Gru 03, 2012 4:37 am

- Dziś już tam byłem. Jednak zapomniałem oto zapytać. - przyznał otwarcie.
Zresztą poczekalnia to nie najlepsze miejsce na rozmowy o takich rzeczach.
- Nie mam żadnej listy spraw do zrobienia, zdam się na los. A chyba znasz już moje zamiary na przyszłość.
Kiedy upewni się już że jego nowa posiadłosć jest urządzona prawidłowo, pojdzie po Vhariora by rozpocząć ich nadwyraz długą znajomość, potem poszuka kogoś kto mógłby go dokrwkić. Taki miał plan. Bardzo ogólny i krótkoterminowy. Nie zapominajmy też o Bractwie. Wiedział jednak że wstąpienie do Czarnego Sztyletu nie nastąpi szybko.
Westchną ciężko myśląc o czekających go obowiązkach.
***
Gdy słońce już zaszło był już gotowy podołać głównemu zadaniu, odnalezienie Vhariora było proste ale opieka nad nim może niekoniecznie. Gdy myślał o tym co go czeka pomyślał że było by miło umieć wróżyć tsk jak jego matka. Taką wiedze jednak zwykło się przekazywać niewiastom, a szkoda.

- Miło było cie poznać, miło było w twoim mieszkaniu i miło będzie zobaczyć cie w przyszłości.
Pocałował samicę w policzek na pożegnanie.
- Dzięki za wszystko. - uśmiechną się łagodnie stojąc przed drzwiami gdy już miała go wypuścić.

Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Gru 03, 2012 9:12 pm

- Grunt że wiesz co chcesz dalej robić. – nie każdy tak miał, ona na przykład nie miała pojęcia co ma zrobić ze sobą i własnym życiem.
Nie ma co się jednak smutać i płakać nad jeszcze nie rozlanym, lub rozlanym do połowy mlekiem. Jeśl ma się coś wydarzyć, to się wydarzy i tyle, jej modły na nic się zdają.
- Ja również się cieszę że cię poznałam. No i dzięki za miły dzionek – puściła do niego oczko, bo nie można powiedzieć, chłopak spisał się na medal. Każda samica chciała mieć takiego samca u swego boku, no może poza wyjątkiem Lex, ale ona zawsze była dziwna i tyle.
W sumie to logiczne, jak by nie patrzeć. Była płatnym mordercą, który ostatnio poszedł w odstawkę, no ale była. I zadawanie się kolesiami, co stoją, bądź chcą stać na straży prawa, nie wróży niczego dobrego.
Gdy dzień dobiegł końca, nadeszła pora pożegnania, jakie to ckliwe, ale cóż G. miał swoje zasady jak widać.
- na kartce masz mój numer telefonu, jak będziesz czegoś potrzebować to daj znać. Nie krępuj się i dzwoń o każdej porze, mnie to bez różnicy – uśmiechnęła się do niego miło, bo co innego miała zrobić.
- Powodzenia w twojej misji przystojniaczku.- ostatnie całusy na pożegnanie i samiec zniknął. Lex pozostała sama w mieszkaniu. Wyjęła telefon i chwilę mu się przyglądała. Musiała skontaktować się z Aghresem, ale jakoś nie miała siły chęci i odwagi z nim rozmawiać. Wybrała więc opcję pozostawienia wiadomości na skrzynce głosowej i wyruszyła w drogę.

//zt

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Gru 05, 2012 11:32 am

G wyruszał właśnie w dalszą część swojej przygody. Mozliwie nie tak pryjemnej jak spotkanie napalonej Lexie ale zapewnie równie ekscytującej. Na pewn o przez kilka minut pomarzniem może następnym przystankiem będzie załatwienie sobie ciepłej kurtki? Jednak po tym jak zamówił taksówkę próbowalł się dodzwonić do Vhariora. Miał nadzieje że niedługo go pozna.



// sobota >> Mieszkanie Vhariora >>
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   Today at 3:37 pm

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu :: Miasto :: Caldwell :: Apartamentowce



 :: Mieszkanie Lexie
-
Skocz do: