Bractwo Czarnego Sztyletu
WITAMY!


Forum RPG
 
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Ruletka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Ruletka   Sob Sie 04, 2012 12:04 am

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Marissa



Krwiczka : Krwiczka Butcha

PisanieTemat: Re: Ruletka   Sob Wrz 01, 2012 5:05 pm

Początkowo myślała, że to wszystko jakiś żart. No, bo kto by pomyślał, że Butch chce pokazać jej miasto nocą. To było cos nowego, ile to już razy miała go oto prosić? Nawet nie mogę tego zliczyć.
Ale w końcu był pantoflarzem i chciał ja uszczęśliwić na wszystkie możliwe sposoby. Takim to sposobem znalazła się w eleganckim samochodzie, siedziała w ciszy śmiejąc się jak mysz do sera, (chociaż nigdy nie widziałam śmiejącej się myszy, ale to już inna bajka).
Samica spoglądała, co rusz na swojego wybranka, jednak, gdy on nie mógł się skupić na prowadzeniu pojazdu odezwała się.
- Patrz na drogę… nie chce przez przypadek zginąć w płomieniach- zażartowała.
Uśmiechnęła się promiennie słysząc jego głos pełen nadziei. Położyła dłoń na jego udzie i delikatnie wbiła paznokcie mrucząc cicho.
- Na pewno nie będzie stracony…. – Zaskoczona rozejrzała się to podjeździe, na którym stanęli. Jej oczy powiększyły się jak spodki i zaśmiała się dźwięcznie.
- Kasyno? Nigdy w życiu nie była w takim miejscu. - pociągnęła samca do stołu z ruletką


Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Sob Wrz 01, 2012 5:44 pm

No cóż od czegoś należało zacząć. A skoro Marissa chciała zabawy, to Butch zapewni jej dobrą zabawę. Jako że nie znał żadnego przyzwoitego miejsca to wybrał takie nie przyzwoite, ale najbardziej kulturalne. Miał tylko cichą nadzieję że Marissa się zgorszy, że wybrał takie miejsce. Był nieźle zestresowany, ale gdy weszli do środka.. no cóż marissa nie wyglądała na zgorszoną. Była uśmiechnięta i gotowa na zabawę. O tak jednak nie był tępą pała i nie dał dupy na całej linii. Boże, jednak cuda się zdarzają i to w dodatku jemu, no jemu byłemu gliniarzowi z nałogami.
Ok, nie o tym miała być ta historia.
- No więc.. - spojrzał w jej oczy - Co obstawiamy kochanie? - Skoro to miał być jej wieczór, to niech ona wybiera, w końcu on nagrał się już nie raz, a ona chyba była w takim miejscu pierwszy raz.
Patrzenie na zadowoloną krwiaczkę sprawiło mu wiele radości. Co więcej, nie siedzieli znów w domu na kanapie i nie oglądali telewizji, tylko bawili się, jak normalni ludzie. Cholera, jak jemu brakowało takich wypadów na miasto, zabawy i ogólnie tego szajsu. Nie żeby narzekał na swe obecne życie, po prostu znów czuł się wolny. Miał swoja kobietę, braci i wszystko czego dusza zapragnie. Miał cel w swym życiu i wiedział gdzie jego miejsce, a do tego mógł spędzać czas w taki sposób w jaki kiedyś marzył. NO i jak tu nie mówić, że jest szczęściarzem? Tak Butch był cholernym farciarzem.
Powrót do góry Go down
Marissa



Krwiczka : Krwiczka Butcha

PisanieTemat: Re: Ruletka   Nie Wrz 02, 2012 4:14 pm

Powabnym krokiem podeszła do stołu z ruletką i uśmiechnęła się do graczy. Złapała swojego Brońca za rękę i ścisnęła. Była trochę zawstydzona swoją reakcją, ale co tu się dziwić w końcu zawsze jest ten pierwszy raz…
Delikatnie stanęła na palcach i zapytała się.
-, Ale jak? Przecież na nawet nie wiem jak w to się gra…
Chociaż jej oczy bacznie śledziły ruchy innych graczy to zbytnio nie wiedziała, od czego ma zacząć. Ludzie przecież nie kładli pieniędzy na stul tylko jakieś żetony. Ona ich nie miała. Powoli, gdy zaczynała rozumieć, o co w tym chodzi uśmiechnęła się promiennie do swojego Brońca.
- Kochanie żeby obstawić potrzebuje żetonów. Proszę bądź tak uprzejmy i przynieś mi ich trochę. – Błysk w jej oczach świadczył o podnieceniu i oczekiwaniu na to, co się rozegra przy tym stole.
Widziała pożądliwe spojrzenia mężczyzn, ale nie przejmowała się nimi w jej sercu był tylko Butch, który w razie niebezpieczeństwa pewnie powaliłby to cale towarzystwo.
Spojrzała w innym kierunku tak z kolei kobiety przyglądały się jej z zaciekawieniem i zazdrością.
Zastanawiała się, dlaczego tak się dzieje, w końcu nie przywykła do obcowania z ludźmi. Czując delikatny dotyk samca uspokoiła się. Nie wiedząc, czemu Butch wyglądał na szczęśliwego, tak jakby mu właśnie tego brakowało.
Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Pon Wrz 03, 2012 12:07 am

To jak wpuścić i w sumie zamknąć dziecko, na całą noc w parku rozrywki. Tak się czół Butch dzisiaj, tutaj z Marissą. Och jak jemu oczka błyszczały, jak dziecku na boże narodzenie. Tak miał ubaw i frajdę na całego.
- Spokojnie maleńka, to nic trudnego. Wybierz numer, który twoim zdaniem może wygrać - Objął ją w pasie łapkami i przyciągnął do siebie. A niech wszyscy widzą, do kogo należy ta ślicznotka. Tak ona była jego i dziś bedzie najszczęśliwszą samiczką na świecie, bo Butch zamierza spełnić każde jej życzenie. Oczywiście w granicach rozsądku, rzecz jasna.
Gdy Marissa kończyła zdanie, on już wyjął łapkę i pokazał, że na jego dłoni lezą już żetony. Nie pytajcie skąd je wytrzasnął, bo to tajemnica, jak każdy tajny agent, nie zdradza wszystkiego tak o. Posłał jej uśmiech, taki szczery, od ucha do ucha i cmoknął ją w szyję. Czuł jaj pulsuje jej krew, jak dzięki podekscytowaniu ślicznie pachnie.
- Proszę kotku - podał jej żetony, by mogła obstawić. Sam postanowił się tylko przyglądać, rzecz jasna jej. On był cały Happy ale ona? Jej widok sprawiał mu największą frajdę. Była piękna, cudowna i prześliczna. Dlatego wcale, a wcale nie dziwiło go to, że inne kobiety patrzyły na nią zawistnie, a faceci mu zazdrościli, takiej ślicznotki.
Gdyby nie fakt, że już była jego żoną, miał by spore obawy, czy nie wyszła by z którymś z tych odpicowanych gogusiów. Bo jak by nie patrzeć... Marissa to arystokratka, a on były gliniarz z mętną przeszłością. I w sumie gdyby nie bractwo, nie miał by jej nic do zaoferowania, absolutni nic.
Fakt teraz wyglądał nieźle. Napakowany, wysportowany i cholernie męski, jak na samca wampirów przystało, jednak... jak to mówią? Lepiej dmuchać na zimne.
Wracając jednak do zabawy. Ruletka poszła w ruch, wszyscy czekali z niecierpliwością na wyniki. Marissa pierwszy raz obstawiała i też czekała na to co się wydarzy. Była cała spięta i jak by lekko zdenerwowana, co tylko wzmocniło jej naturalny aromat. O mało co Butch nie zatopił by w niej ząbków. Był najarany, jak dzik na szyszkę. Dobrze, że hałasy przywróciły go do pionu. Nie są w Bunkrze, tylko w miejscu publicznym, musi się jakoś zachowywać.
Byle jak, ale się zachowuj!
Nie mógł przynieść jej wstydu, co by ludzie powiedzieli. Stał więc tylko obejmując ją i czekając jako pozostali na dalszy bieg wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Nathalie




PisanieTemat: Re: Ruletka   Sro Wrz 26, 2012 10:13 pm

Ah, cóż można robić późnią porą ? No tak, zawsze można się przejść do kasyna. No bo w sumie czemu nie. A więc weszła pewnym zgrabnym krokiem do kasyna. W tym momencie praktycznie wszystkie oczy mężczyzn były skierowane w jej stronę. No bo jak wchodzi ktoś taki jak ona to wszyscy się gapią ... i o to właśnie chodzi. Uśmiechnęła się łobuzersko i podeszła do stołu. Wzięła kilka żetonów. Poczekała chwilę na wynik jaki będzie. Aż w końcu padł i on. Kiedy wszyscy zabrali to co powinni ona obstawiła pewnie i zdecydowanie. Jak zawsze była taka pewna siebie. Ogarnęła wzrokiem praktycznie wszystkich którzy się tam znajdowali. Jak zwykle jej wzrok zatrzymał się na kilku konkretnych mężczyznach. Oparła się dłońmi o brzeg stołu. Zastanawiało ją ciągle jaki znów padnie wynik. Najlepszym sposobem jest zawsze dobre i praktyczne obstawienie numerów. Jednak gdy wchodzi się od tak z buta nic można nie wiedzieć. Swoją drogą ciekawe czy znów przyczepili magnesy, albo coś w tym rodzaju, aby wygrywać. Luźno opierała się na stół a jej wzrok utknął w parze obejmującej się. Oh ciągle jeszcze dostrzegała tych śliniących się facetów na jej widok. Oh zrobiła konkurencję innym kobietą. Uroczo. Nawet jej się to podobało że tak na nią patrzą. Dostrzegła bardzo ciekawą aurę i wiele apetycznych zapachów. Co nie dawało spokoju jej myślą.
Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Sro Wrz 26, 2012 10:44 pm

Butch był zajęty swą samiczką i zapewne nic by go nie ruszyło, gdyby nie zamieszanie jakie spowodowała jakaś wampirzyca. Nie lubiła takich sytuacji, bo w takim parszywym miejscu, panika i chaos nie były wskazane. Ktoś kogoś dotknie, ktoś inny się wnerwi, panie się wkurwią na swych panów i o rękoczyn nie trudno.
Młoda samiczka chyba była świadoma tego co się dzieje i bardzo jej to odpowiadało. No cóż piękne kobiety lubią być w centrum uwagi, szkoda, że czasem sprawia to kłopoty innym. Marissa była pierwszy raz w takim miejscu, a jeśli będzie bójka… Może być nieciekawie i szlak trafi miły wieczór. Lepiej więc mieć niewiastę na oku.
Jego samiczka była pochłonięta zabawa i obstawianiem, Butch za to lustrował już otoczenie. Nawyki gliny dawały o sobie znać. Lepiej by było, żeby wszyscy się uspokoili.
- No proszę państwa obstawiamy – Rzucił niby od niechcenia do zebranych. Młoda dama która miała reprezentować kasyno , uśmiechała się niepewnie. Śliniący się faceci zaczęli zerkać na stół, jednak nowo przybyłej nie spuszczali z oczu.
Butch wiedział, że łatwo nie będzie. Każdy facet to pies na baby, nie dziwota, że i ci idioci nie odpuszcza pięknej wampirzycy,
Powrót do góry Go down
Nathalie




PisanieTemat: Re: Ruletka   Czw Wrz 27, 2012 6:09 pm

Po chwili przemyślała jeszcze swoje obstawienie i przestawiła żetony w inne miejsce. Spojrzała kto znajdował się przy stole. No, większość mężczyzn. Panie raczej nie chodzą do takich miejsc same, jak już coś, ale są i wyjątki np. takie jak ona. Rozejrzała się i dostrzegła te nawyki gliny. Westchnęła cicho. Eh, oni są wszędzie. A właśnie... jakby była jakaś rozruba to ona pierwsza się do tego pali. No ale może lepiej nie. Fakt faktem nie jest tu przecież sama. Powróciła myślami do gry.
- Tak tak, właśnie panowie i panie obstawiajcie.- Ponagliła praktycznie wszystkich z lekkim rozbawieniem. Bo większość(panów) zamiast patrzeć i myśleć o grze to patrzyła i myślała za pewnie o niej. Uśmiechnęła się cwanie pod nosem. W końcu zaczęli obstawiać nie spuszczając jej z oczu. Spojrzała na stół przygryzając wargę. Po czym tak jakby cicho cmoknęła nimi z zastanowienia. Gdzie by nie była zawsze znajdzie się taki co się gapi i gapi. Uch ! Czasami to aż wnerwiało kobietę. No bo fajnie być w centrum uwagi. Ale właśnie nie zawsze.
Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Czw Wrz 27, 2012 7:52 pm

Wiedział, że nie będzie łatwo, jak już się zacznie nie można skończyć i nie mówimy o ruletce. Jak zjawia się ślicznotka, faceci jak hieny będą czatować na jej chwilę słabości. No a im więcej hien, tym gorzej dla otoczenia. Jak on się cieszył, że dla niego ten okres się zakończył, bo on znalazł swoją wybrankę.
Ech biedni, naiwni głupcy, jak było mu ich żal. Wampirzyca zje ich na śniadanie, ale cóż, oni raczej tego nie wiedzą i chyba lepiej niech nie wiedzą.
Butch spojrzał na Marissę. Była zaaferowana obstawianiem, nie widziała nic innego, tylko stół, ależ była zadowolona. Pocałował ją w szyję, miał na nią coraz większą ochotę, jednak samica kazała mu się uspokoić. Zrobił to z ciężkim sercem i zajął się gapieniem przed siebie.
Faceci coraz bardziej napierali na stół, gdzie pojawiła się nowa samiczka. Butch czuł w kościach, że to się źle skończy. Jak na razie było spokojnie i to też było niepokojące. Baczne spojrzenie spoczęło na samiczce. Jej się chyba podobało zamieszanie jakie wprowadza, zadziorna z niej kobitka.
Powrót do góry Go down
Nathalie




PisanieTemat: Re: Ruletka   Czw Wrz 27, 2012 9:55 pm

Mimo wszystko jej się tam podobało. A co...Nie można się wyluzować po ciężkim dniu? Również obstawiała bardzo pewnie co przyniosło jej kilka wygranych. Co poniekąd zdziwiło panów. Bardzo dobrze. W końcu kobieta może wygrywać i robić wiele innych rzeczy. Tyle tych mężczyzn... dużo jedzonka. Wspaniale.
Podobało jej się to że wystarczyło im skinąć choćby palcem a oni są już na zawołanie i zrobią wszystko. Można ich wykorzystywać bez granic. Co też Nat robiła i to jeszcze z premedytacją. Uśmiechała się cwanie. Spojrzała znów na parę stojącą na przeciwko niej. Rzuciła krótkie spojrzenie samcowi który się na nią patrzył uważnie.
Po następnych obstawieniach poczuła na swoich plecach dotyk. Ktoś przejechał po nich palcem. Odwróciła się natychmiastowo patrząc kto to. A to po prostu jakiś facet. Byleby nie doszło do rękoczynów. Ona jest zdolna do wszystkiego, kiedy ktoś ją zdenerwuje.
- Coś nie tak ?- Mruknęła do mężczyzny obdarzając go morderczym spojrzeniem. Teraz to już w ogóle skupiła na sobie uwagę. Tego jedynie nie przemyślała.
-Mógłbym...- Zaczął mężczyzna.
- Nie.- Nie dała mu dokończyć. Nie z nią taki numery. Owy facet zrobił się aż purpurowy. Tyle że nie wiedziała czy ze wściekłości czy wstydu. Sama teraz nie wiedziała co on zamierza. Albo ją wyciągnie albo odejdzie. Najwyżej wymierzy w niego pistoletem. Narobi zamieszania, ale w obronie przecież własnej.
Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Czw Wrz 27, 2012 10:18 pm

Boże, on tak jak V powinien być jasnowidzem. Nosz nie musiał długo czekać, by się zaczęło. Wystarczyło kilak chwil a samica ściągnęła na siebie kłopoty. Facet był wściekły na nią i aż się gotował ze złości. Jeszcze trochę i zacznie się do niej kleić. A jako że Butch jej nie znał, nie miał pojęcia, jak samica zareaguje na takie poczynania. Jednak widząc jej postawę, mógł się domyślać, że nie zacznie szlochać rozhisteryzowana, tylko znając życie pokaże jakie ma długie pazurki i wampirze kły.
Tego nasz glina nie chciał. Miał spędzić miło wieczór, a nie a mordobiciu i użeraniu się z ludźmi. Marissa nie jest jeszcze gotowa na takie ekscesy. Dziś pierwszy raz zabrał ją do takiego miejsca i już problemy.
Szlak jasny, dupa blada i niech to diabli, czy może być gorzej? Lepiej nie odpowiadać, bo nasuwa się jedynie, że tak, może być gorzej.
Samica znów zaczęła obstawiać, purpurowy facet zaczął ja obmacywać, by pokazać, że jest prawdziwym twardzielem, inny się wkurzył, bo samiczka właśnie zgarniała jego ostatnie żetony, a zazdrosna kochanka tłukła faceta za to, że się gapi na cycki wampirzycy.
Pomału zaczynał się chaos i Butch czuł w kościach, że i on zostanie w to wmieszany, to tylko kwestia czasu.
Powrót do góry Go down
Nathalie




PisanieTemat: Re: Ruletka   Czw Wrz 27, 2012 10:42 pm

Zlała totalnie kolesia i powróciła do gry. Zgarniając kolejnemu facetowi żetony zauważyła że gapi jej się w dekolt. A jego ukochana... nie była zadowolona. No co się dziwić w sumie tak?
Namolny koleś żeby udowodnić swoją męskość zaczął się do niej dobierać a ona nie wytrzymała. Stanęła do niego przodem i wyciągnęła pistolet. Przyłożyła mu go do krocza przeładowując. Najfajniejsze było to że w sumie nadal miała go gdzieś, ale trzeba nauczyć chłopaczka manier.
- Dotknij mnie jeszcze raz, a pożałujesz bardzo.- Warknęła do niego patrząc na jego zdziwienie i była tak jakby tym znudzona. Chleb powszedni tacy kolesie.
W sumie teraz nawet nie patrzyła na to jaki chaos wywołała tym że ma pistolet. Wszyscy którzy stali przy stole oniemieli i wręcz zastygli w bezruchu i patrząc się na nią i na mężczyznę w którego jak ją dotknie zaraz wpakuje cały magazynek. Prychnęła z uśmiechem widząc wciąż jego oniemienie.
- Wielkie mi co mieć broń.- Pomyślała.
Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Czw Wrz 27, 2012 11:08 pm

No i się stało. Katastrofa, totalny kanał. Nie tak wyobrażał sobie uroczy wieczór z zona. Kurwa mać. I chuj w bombki strzelił. Butch westchnął tylko zrezygnowany. Nie było tak źle, do czasu aż niewiasta nie wyjęła gnata. Wszyscy stanęli jak wryci, on zaś zwiesił głowę i szepną Marissie by pomału wyszła z kasyna. Ta widząc co się dzieje posłuchała jego rady.
On niestety tak cichcem wyjść nie mógł. Był członkiem Bractwa ratowanie zadków wampirów cywilów leżało w jego naturze i obowiązku. Tylko, że miał ich bronić przed reduktorami, Anie przed własną głupota. Czy samica oszalała? Chyba tak, skoro w tak zatłoczonym miejscu wyjęła broń.
Gdy wszyscy stali i nawet nie drgnęli on już zdążył podejść do dziewczyny i ja obezwładnić.
- Oszalałaś? Chcesz nas wsypać?– Warknął jej do ucha, tak, że usłyszała go tylko ona. Pociągnął samicę w bardziej ustronne miejsce. Ochrona już się do nich zbliżała, a ludzie zaczęli krzyczeć i panikować. Zrobiło się ogromne zamieszanie. Butch miał tylko nadzieję, że Marissa zdążyła już wyjść i nic jej się nie stało. Inaczej dziewczyna będzie miała przerąbane.
- Jesteś szalona, wiesz – Kolejne warknięcie. Glina szukał możliwie jak najkrótszej drogi do wyjścia, jednak pojawiły się kłopoty. Po pierwsze dziewczyna, która próbował wyprowadzić, a po drugie jej szalenie amanci.
Biedny B miał nie lada orzech do zgryzienia. Zerknął na dziewczynę i na rywali.
- Albo ja, albo oni – Wskazał nie tylko obrażonego i zastraszonego faceta, ale i kilku ochroniarzy. No i kilku ciekawskich, co to burdy uwielbiają.
Powrót do góry Go down
Nathalie




PisanieTemat: Re: Ruletka   Pią Wrz 28, 2012 5:26 pm

Wszystkie spojrzenia były wlepione w stronę faceta do którego celowała. No ale ktoś musiał popsuć jej zabawę. Słysząc go westchnęła z rezygnacją i tak jakby warknięciem. Dała się obezwładnić.
Ale... to jak zwykle tylko taka przykrywka. Nic nie mówiła. Miała tylko obrażoną minę. Popsuł jej całą zabawę. Popatrzyła na facetów którzy w nich wlepiali gały. Eh.
No fakt wolała iść teraz z jednym facetem niż mieć do czynienia z nimi wszystkimi.
Ona nie może wychodzić po prostu nigdzie. Złapała go bezceremonialnie za bark i wyciągnęła w jeszcze bardziej ustronne miejsce gdzie nikt im nie przeszkadzał i ich nie widział. W jakiś kant w cieniu. Postawiła go przy ścianie.
- No co? To już nie można kogoś postraszyć co? Pięknie i uroczo... oddawaj moją broń.- Warknęła. No właśnie, nie miała pistoletu przy sobie. Wyjął go jej kiedy ją obezwładniał.
- Po drugie, o co chodzi tak w ogóle ?- Burknęła jeszcze tylko. No zrobiła małe zamieszanie. Wielkie jej co. Wcale się tym nie przejęła.
Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Pią Wrz 28, 2012 8:02 pm

Dziewczyna była niesamowita, narobiła bałaganu i udawała niewiniątko. Ochrona, jak kot z pęcherzem biegała teraz i ich szukała, ale jakoś znaleźć nie mogła bogu dzięki, za ich głupotę. Butch, jako były glina i obecny obrońca rasy wampirów, czuł się czasem zmęczony psychicznie i fizycznie. Dziś odezwało się to pierwsze. Jak ona mogła zgrywać niewiniątko? Przecież narobiła szumu, dobrze, że gościa nie postrzeliła, jakiś plus był.
B wyjął magazynek z pistoletu i wyszkolonym ruchem rozebrał go na części i w takiej formie oddał dziewczynie, rzecz jasne naboje zatrzymał. Wolała nie ryzykować. Jakoś nie ufał nieznajomej na tyle by oddać jej niebezpieczne narzędzie.
- Robisz wokół siebie zbyt dużo szumu – Spojrzał na nią z góry, no bo był wyższy od niej i dużo większy, ale to norma u samców wampirów. On był połowicznym wampirem, ale i tak wyrósł na sporych rozmiarów chłopa. Tak więc… skrzyżował ręce na piersi i patrzył na nią karcącym wzrokiem.
- Nie udawaj niewiniątka. Wisz, że ludzie są nadpobudliwi i drażliwi widząc broń, nie powinnaś nię tak wymachiwać, na prawo i lewo. – Jeszcze trochę a zacznie jej grozić paluchem, jak małej dziewczynce. Może dlatego zaciskał coraz mocniej dłonie na swych ramionach.
- nie mogłaś sobie odpuścić? – Sapnął zrezygnowany.
Powrót do góry Go down
Nathalie




PisanieTemat: Re: Ruletka   Sob Wrz 29, 2012 12:58 pm

Westchnęła kiedy widziała jak rozkłada magazynek na części i myślała że wybuchnie śmiechem. Przecież nie jest głupia i nie ma jednego magazynku tak ? Wzięła od niego swój pusty pistolet i całą resztę.
Uśmiechnęła się cwanie i wyciągnęła z tyłu spodni kolejny magazynek wsadzając go do pistoletu po czym w takiej formie schowała pistolet.
W końcu spojrzała na niego. Fakt był wyższy i większy. Uniosła brwi. Wydawał się jakby był jej normalnie ojcem. Te skrzyżowane rękę i to wszystko a ona po prostu zaśmiała się pod nosem.
- Nie, nie mogłam sobie odpuścić. Koleś mnie wkurzył, a ja nie pozwolę żeby ktoś mnie obmacywał bo mu się tak chce.- Powiedziała wyraźnie.
- Po za tym, to nie był jakiś duży szum, oni są na wszystko za głupi... w końcu to mężczyźni. - Dodała ze znudzonym wyrazem twarzy.
- Tatuś się znalazł.- Mruknęła jeszcze tylko cicho pod nosem. Nawet nie chciało jej się kłócić. No bez przesady, po prostu narobiła trochę szumu. Zaraz myknie gdzieś nawet nie zauważona i tyle ją widzieli. Rozbawiała ją ta ich głupota wszyscy nawet nie wiedzieli gdzie są. Odgarnęła włosy i sama skrzyżowała ręce na piersi.
Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Nie Wrz 30, 2012 1:16 pm

Ta małolata zaczęła go drażnić. Co ona sobie wyobraża? Czy już kompletnie jej odbiło? Zresztą nieważne, nie ma zamiaru jej niańczyć, jeśli chce mieć kłopoty to jej sprawa, Butch nie zamierza na siłę nikogo ratować, skoro tego nie chcą.
Pokiwał zrezygnowany głową. Jeśli tak dalej pójdzie samiczka skończy w plastikowym worku na zwłoki, ale to jej wybór.
- Kiedyś możesz trafić na kogoś, kto nie będzie idiotą i co wtedy zrobisz? – To było bardziej pytanie retoryczne. Ciekawe czy była by taka cwana gdyby napadł ją reduktor. Znając Zycie popłakała by się i uciekła szukając pomocy… teraz jednak zgrywała nieustraszoną, bo od ludzi była silniejsza. Jakie do dziecinne z jej strony.
Po co on w ogóle strzępił swój język, samiczka była niereformowalna i lepiej sobie odpuścić. Życie jej nie miłe, może chce z sobą skończyć? Boże, po co on się w ogóle się nią przejmuje? Przecież za głupotę innych on nie odpowiada.
- A niech Cię diabli – Głupia baba! Jakoś zawsze ma pod górkę z kobietami, dobrze że jego Marissa taka nie jest, bo chyba by oszalał. Jakie on miał szczęście, że nie trafił na taką ooo, wtedy nigdy w życiu nie chciał by być wampirem. Och jakie on czasami jednak ma szczęście, ze ma swoją samiczkę.
- A zresztą… rób co chcesz – Walnął tylko na dowidzenia w ścianę, za nią i warknął rozzłoszczony, po czym odwrócił się w stronę wyjścia. Gdy kierował się w stronę drzwi ludzie ustępowali mu z drogi, nic dziwnego, był wielki i wkurzony, lepiej z takim typem nie zadzierać.
Powrót do góry Go down
Nathalie




PisanieTemat: Re: Ruletka   Sob Paź 06, 2012 10:55 am

Stała słuchając jego. No jej... wielkie zamieszanie. Patrzyła na niego i na to jak się wkurza. A w sumie to dlaczego on się nią tak przejął. No ochrzanił ją i teraz sobie tak po prostu idzie.
No doprowadziła go prawie do szału. Dlatego też trochę posmutniała. Patrzyła jak odchodził. W końcu westchnęła i go dogoniła. Złapała go za dłoń, a bardziej za nadgarstek kiedy był już przy wyjściu.
- No przepraszam. - Powiedziała siląc się na miły ton. Na szczęście prawie nikt jej nie zauważył kiedy przechodziła bo zrobiła to bardzo szybko.
- Nie złość się, po prostu sama mam zły dzień. - Mruknęła trzymając go za nadgarstek w mocnym uścisku.
Po chwili go puściła.
- Jeżeli bym trafiła na kogoś kto nie byłby idiotą... zresztą radziłam sobie w gorszysz sytuacjach niż ta tutaj, o wiele gorszych. - Wytłumaczyła choć i tak wiedziała że pytał retorycznie ją wtedy, ale ona musi powiedzieć swoje.
- Dlaczego... w ogóle się tym przejąłeś zamiast sam uciekać albo coś ?- Zapytała, no właśnie... to ją bardzo zastanawiało. Inny to by właśnie sam uciekł nie chcąc być w ogóle wplatany w takie zamieszanie. Po za tym teraz to ona musi go jakoś uspokoić bo sam komuś zaraz przywali od tej złości i by się sama czuła odpowiedzialna za to, bo sama go rozwścieczyła. Eh... ona to się zawsze nabawi.
Powrót do góry Go down
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Ruletka   Sob Paź 06, 2012 8:23 pm

No jak miał się nie wściekać? Przedstawicielka jego rasy popada w tarapaty, on jest obrońcą rasy i nie może jej pomóc, bo ona się stawia. Tak to napawa optymizmem i radością. Co dalej? A tak pierwszy raz wybrał się ze swoja samicą do miejsca jej nieznanego i zamiast dobrze się bawić jest dupa blada, bo wyszło zamieszanie, a nie pozwoli by jego samicy coś się stało. Taaa to kolejny powód do radości. Dalej, mogła zrobić krzywdę jakiemuś pokurczowi, a to nic dobrego, bo jak wytłumaczyć, że drobna dziewczyna uszkodziła wielkiego gościa? Bo jak nic rozłożyła by go na łopatki, i to jest kolejny powód do radości. Sporo tej radości jak na jedne wieczór, szkoda, że to wszystko było wypowiedziane w bardziej negatywny sposób, ech..
- Przeprosiny są zbędne, lepiej było by, gdybyś nie popadała w szał i nie wywoływała zamieszania. – Pokiwał głową rozczarowany jej zachowaniem. Dorosła samica, a zachowuje się tak nieodpowiedzialnie.
- A nie mogłaś zjeść lodów czekoladowych, na poprawę humoru? Albo jakiegoś tortu? Ciastek, zapić to winem i iść spać? – Spojrzał na zrezygnowany. No normalni ludzie tak robią, no nie? Wampiry z tego co zauważył, że tez tak robią.
- Dziewczyno… było tyle innych sposobów na poprawę humoru, a ty wybrałaś taki, który zepsuł mój dobry dzień. – Teraz to jęknął rozżalony. Zrobił minę zbitego psa. Jak on dawno nie był na imprezie takiej kulturalnej. Butch miał strasznego pecha, bo nadal miewał ludzkie odczucia i gliniarskie zapędy, co oznaczało, że stawał zawsze w obronie innych.
- Wiesz, teraz tez się nad tym zastanawiam… gdybym dał dyla już bym był w domku z piwkiem w łapce, a tak? – No co miał jej powiedzieć, że jest członkiem Bractwa i musiał coś zdobić.
- Ale wiesz? Szkoda że taka ładna dziewczyna, bywa tak nerwowa – Serio była ładna i mogła mieć każdego faceta, mogła mieć co chciała, a była taka… zła i nerwowa. I co jej z tego przychodzi? Mogła by mieć przyjaciół i nie spędzać czasu sama, a tak musi grozić jakimś typkom.
- Uważaj na siebie mała- Serio nie chciał by coś się jej stało, była wampirem i wartościową samicą, jeśli tylko zechce.
Powrót do góry Go down
Nathalie




PisanieTemat: Re: Ruletka   Sob Paź 27, 2012 12:28 pm

Wysłuchała go uważnie. Nic się nawet nie odzywała tylko patrzyła. W końcu westchnęła.
- Wybacz za zniszczenie wieczoru. - Powiedziała bardziej pokornie. No ale w sumie co miała powiedzieć, znów z czymś dowalić albo coś. Zrezygnowała z tego żeby go jeszcze bardziej nie rozdrażnić.
- Po prostu wolę przeprosić bo i tak już nie cofnę czasu i tego nie naprawię. - Stwierdziła dosyć luźno.
- Zmienić się nie zmienię jeżeli o to ci chodzi. Jestem sobą i zamierzam taka być. - Dodała bardziej stanowczo. Tak.. ona miła pogodna stojąca w kuchni i może jeszcze opiekująca się bachorami. Nigdy. Nie jej styl ani nic. Trudno... ona to ona i się nie zmieni i już! Wcale nie była nerwowa tylko broniła swojego z przeproszeniem. No ale nic.
- Dobra będę uważać. - Mruknęła tylko, schowała ręce do kieszeni i zaczęła iść w stronę wyjścia z kasyna. Aż wyszła i przycupnęła przy ścianie aby odetchnąć świeżym powietrzem. Po chwili się zebrała i poszła.. trzeba chyba coś w koncu zrobić, może jakaś kolejna rozruba ?

//Tereny zielone-->zniszczona fabryka.//

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ruletka   Today at 3:40 pm

Powrót do góry Go down
 
Ruletka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu :: Miasto :: Caldwell :: Centrum Miasta :: Kasyno-
Skocz do: