Bractwo Czarnego Sztyletu
WITAMY!


Forum RPG
 
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Uliczki Centrum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Uliczki Centrum   Sro Sie 08, 2012 4:30 am





***




[You must be registered and logged in to see this image.]



Noc okrywająca Caldwell, świeci blaskiem srebrnego księżyca. Gwiazdy migocą jakby przemawiały do ludzi, którzy w ciemnych pomieszczeniach zasnęli niewinnie. Dzień minął dla nich, lecz dla innych życie zaczyna się o zmroku. To wlaśnie tu Bractwo prowadzi odwieczną wojnę w obronie swojej rasy. W centrum słychać muzykę nadchodzącą z nocnych klubów a zaułki pelne są płatnej roskoszy ciała i drobnej dilerki.. Pare przecznicz dalej... cisza? Tylko echo spokojnych kroków odbija się o wyblakłe mury. Latarnia- drugie słońce, rozjaśnia kawałek uliczki. Nocą jednak, ulice te mogą zamienić się w scenę mordu, gwałtu i rabunku. Nikt nie powinien się czuć bezpiecznie w tym mieście po zachodzie słońca. Lepiej wracać do domu.
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Sro Sie 08, 2012 9:36 pm

//Gabinet Aghresa

Gdy się już zdematerializowali, pierwsze co zrobiła Lex to wpiła się w soczyste usta samca. Przycisnęła się do niego, obejmując go ręką w pasie. Jeśli ktoś ich widział, to mógł sobie popatrzeć, co ją to obchodziło. Zamruczała zadowolona przesuwając mu językiem po ustach, tak smakował przepysznie. Jednak i jej i jego żołądek domagały się uwagi.
- No to co, idziemy? - Uśmiechnęła się do niego zalotnie. Ciemne uliczki pobudzały ją do życia. Ciasne i wytworne wnętrza powodowały klaustrofobię. Lexie źle się kojarzyły takie miejsca, złe obrazy z przeszłości pojawiały się niespodziewanie. Jednak tu, w ciemnej uliczce Caldwell, czuła sie znów dzika i pełna energii. Miała szalona ochotę przyprzeć go do muru, i zająć się nim w bardziej niegrzeczny sposób, jednak nic z tego. Głupi żołądek. Zawsze wie kiedy popsuć zabawę, tą najlepszą.
- Mam nadzieję, że będzie wolny stolik, bo jestem potwornie głodna. - Jego brzuszek też się odezwał, dlatego nawet gdyby chciał Aghres nie mógł zaprzeczyć, że też jest głodny.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Sob Sie 11, 2012 2:20 am

// Gabinet Aghresa

Szli powoli do końca pustej uliczki na której wyladowali. Skręcając w lewo weszli w jedną z głównych ulic. Samochody jechały szybko jeden po drugim. W oddali, jakieś 70 metrów z tąd, było widać budynek z nazwą restauracji.
Mijali przechodniów, ludzi każdego rodzaju, od schludnie ubranych urzędników i biznesmenów, po młode śliczne dziewczęta zmierzające na dyskoteki, też młodzieńców kreujących swój wizerunek na ... głęboko rock&roll'owy i metalowy. Minęła ich też stara żebraczka z koszem na zakupy pełnym starych szmat.
W polowie drogi, przed nimi staną zakapturzony mężczyzna. Rozpoznał kim są. Zdejmując kaptur pokazał że ma jasne jak śnieg włosy i bardzo jasne oczy.
Pierwszy spostrzegł go Aghres, zatrzymał się, trzymając mocno Lexie za rękę by nie szła dalej.
Reduktor też się zatrzymał. I choć spojrzał na nich nienawistnym wzrokiem, to nie miał zamiaru zaatakować.
Ulica była pełna aut i przechodniów. Nie chciał robić scen. Warkną na nich i sięgną do kieszeni, najpreawdopodobniej trzymał w niej broń.
Aghres patrzyl mu prosto w oczy bez strachu.
- Lex, dematerializuj się pod restaurację, albo do domu, gdzie wolisz. -zwrócił się do swojej krwiczki, wciąż patrząc na reduktora.

- Może nie będziesz robił scen i poprostu nas przepuścisz? - zapytał białogłowego.

………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Pon Sie 13, 2012 11:35 pm

Co jak co, ale chamstwa nie zniesie. Ci ludzie zachowywali się jak bydło. No jak można się tak szlajać po ulicy i nie patrzeć, czy ktoś idzie, tylko włażą na inną osobę. Może komuś to się podoba, ale Lex nie. Zdecydowanie dlatego nie lubiła takich tłocznych miejsc, bo już szału dostawała, a to tylko początek. Poza tym wampir głodny, to wampir sfrustrowany i tyle na ten temat.
Lexie była tak pochłonięta ludźmi i próbą nie zabicia ich wszystkich, że nie zauważyła zakapturzonego jegomościa. Na początku chciała go olać i iśc dalej. Był przeciąż głodna, a jej celem było się dostać do restauracji za wszelką cenę. I pewnie by przeszła obok zombiaka, gdyby nie Aghres, który chwyciwszy ją za rękę zatrzymał w miejscu.
Już miała na niego fuknąć, żeby się nie wygłupiał, bo to nie czas i miejsce, ale jego wyraz twarzy ją powstrzymał. Coś było nie tak, i to bardzo. Dopiero po tym co powiedział dotarło do niej o co mu chodzi i co się dzieje.
Przed nimi stał reduktor i szczerzył te swoje krzywe ząbki. Ich jedynym optymistycznym akcentem był fakt, że znajdowali się na zatłoczonej ulicy, bo inaczej to by była musztarda po obiedzie.
Słowa Aghresa wybiły ją z zadumy.
- Nie ma mowy, nie zostawię cię tutaj - jak by nie patrzeć, to ona kiedyś i to jeszcze niedawno była złą dziewczynką, co trudniła się bardzo brzydkim fachem kilera, a nie doktorek. Fakt... nie była może jak członkowie Bractwa, ale też nie da sobie w kaszę dmuchać. A jako, że reduktor był sam, a nie z kolegami, to miała jeszcze jakieś tam szanse przeżycia starcia z nim. Niestety Doktorek, nie należał do wybitnie uzdolnionych, jeśli chodzi o walki.
- Aghres, nie warto z nim zaczynać.... i tak nie może zaatakować na środku ulicy - szepnęła do samca. Bo zaczynała się obawiać, że napytają sobie biedy jeszcze chwila.
Reduktor stał i jak na razie tylko się gapił i uśmiechał złośliwie, co nie wróżyło szybkiego i łatwego rozwiązania sytuacji.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Wto Sie 14, 2012 12:49 pm

Aghres nie miał ze sobą żadnej broni. Jednak znał Lexie zbyt dobrze by wiedzieć że ona ma zawsze coś gdzieś ukryte. Krótka kariera jej etatowego macanta kończyła się często nagłym auć. Pożałował że był aż tak nieodpowiedzialny by wyprowadzić ją na ulice Caldie nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwo. Choć w życiu często wyskakiwał z 'ochronnej bańki' i dokładnie wiedział że niebezpieczeństwo, całe zło przychodzi niespodziewanie i bez zaproszenia, okazał się tak cholernie nieodpowiedzialny. Nie zmieniał tego nawet fakt że Lex jako jedna z nielicznych samic sama potrafiła zadbać o swoje bezpieczeństwo. Nic jednak nie jest pewne w starciu z reduktorem a nawet najsilniejszy wojownik mógłby polec poprzez jeden błędny nieprzemyślany ruch. To mogło skończyć się walką. Nie mogąc przewidzieć ruchu przeciwnika trudno było podjąć właściwą decyzje, co mają zrobić.
Jego brak wiedzy był poprostu oznaką słabości. Nie był wojownikiem. Całe swoje życie opierał się na wiedzy, i w tym przypadku zawiódł sam siebie.
Powinien chociaż wiedzieć jak się zachować, może mógłby wyczytać to w jakiejś księdze, nauki taktyki wojennnej... cokolwiek.
Mógł jednak wyczuć że wróg też zastanawia się co zrobić. Stali nadal przed reduktorem. A centrum wszystkiego stał się dla Aghresa grunt pod nogami, wróg oraz Krwiczka którą musiał chronić. Tylko jak. Nie wiedział co robić, mimo to nie czuł się bezbronny. Ani oni, ani on nie ruszyli się o centymetr.
Redyktor uśmiechną się kpiąco. Po chwili wybuchną śmiechem. Tym złym, złowieszczym śmiechem szaleńca jaki spotkać można często w filmach.
Nie spuszczając bialogłowego z oczu cichym głosem zapytał Lexie.
- Dasz radę się dematerializować?
On był w stanie. To było najprostrze wyjście.


………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Sro Sie 15, 2012 9:25 pm

I co ona biedna, nieszczęśliwa miała w tej sytuacji począć? Była tylko cywilem, który na dodatek, by z drugim cywilem. Aghres nie był wojownikiem, był naukowcem i to bardzo dobrym. On był lekarzem wampirów, leczył i ratował życie członkom jej rasy. Nie mogło mu się nic stać, co by zrobiły wampiry?
Co do niej, to już inna kwestia. tego kwiatu, jest pół światu. jak ją zabiją, świat się nie zawali, nawet by nikt tego nie zauważył, no może z wyjątkiem Aghresa. Jednak i tak była by to niewielka strata dla ich rasy.
Rzecz jasna reduktor miał gdzieś ich oboje, to kim byli i czym się zajmowali, byli dla niego tylko zdobyczą, na liście zadań na dziś. Jeden wampir w tę, czy we tę, nie robił mu zapewne różnicy. Za to jego głupkowaty uśmiech świadczył o tym, że ma chęć się zabawić, nie ważne z kim, byle by to był wampir.
Aghres szeptał coś do niej, jednak jej cała uwaga była skupiona na napastniku. Lex wiedziała, żę to niebezpieczna istota i niewolno jej spuszczać z oczu. Dematerializacją też nie mogli się wykpić, bo było za dużo świadków. Mogli by tylko napytać sobie biedy takim zachowaniem. Aghresa może ludzie nie kojarzyli, ale ona pracowała w barach, a wrednych barmanów się zapamiętuje. Nie, o ucieczce tego typu ni mogło być mowy, przynajmniej nie tu, na widoku.
Gdy słowa Aghresa skierowane do zombiaka, nie poskutkowały, było wiadomo, że nie jest dobrze.
- Ty bladziuchny, chyba nie chcesz by zjawiły się gliny, co im powiesz, że napadłeś na zakochaną parkę, bo farba do włosów ci się skończyła? - Lex była podirytowana sytuacją bez wyjścia, a to nie sprzyjało jej samokontroli. Jak czuła się jak zwierze w klatce załączał jej się agresor i rożnie się to kończyło. Zwykle były tego nieprzyjemne konsekwencje, nie tylko dla obiektu wkurzającego ją, ale również dla samej Lexie.
- Aghres tu się nie możemy dematerializować, za dużo ludzi sie kręci - szepnęła do samca, przesuwając się jednocześnie bliżej niego. Nie dlatego, że się chowała, tylko po to by go odciągnąć od reduktora.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Pią Sie 17, 2012 10:49 pm

Gówno go obchodzili ludzie, pomyślą że im się przewidziało a nikt im nie uwierzy. Najwyżej będzie że ufo ich porwało. Byli tak zajęci próbą obrony że nie dostrzegali niczego wokół. Za reduktorem staną wysoki samiec. Tak wysoki że musieli podnieść nieco podbródki by móc dostrzec jego twarz. Był to wampir, o dwu kolorowych oczach. Jedno z nich było zielone a drugie chyba szare. Wysoki i postawny, umięśniony i dosć młody.
Położyl reduktorowi rękę na ramieniu.
- Spierdalaj bo zaraz cie dogonie.
Krótkie nowoczesne zdanie. Tak bardzo skuteczne w tym przypadku. W oka mgnieniu reduktor przebiegł na drugą stronę ulicy, mało niewpadłwszy pod koła samochodów. Jego ucieczce akmpaniowały samochodowe klaksony podirytowanych kierowców pędzących w swych maszynach.
Duży samiec uśmiechną się do nich łagodnie i powiedział:
- Przepraszam państwa za ten incydent. Radziłbym być ostrożniejszym na ulicach o tej porze bo nawet tlum nie gwarantuje bezpieczeństwa. Teraz musze już lecieć i dowrać tego gnojka. Dowidzenia, dobrej nocy życzę.
Powiedział to jakby właśnie nic sie nie stało, ze spokojem i kulturą.
Zanim zdążyli się odezwać pobiegł za reduktorem.
Całe napięcie opadło. Ale kto wie czy drugi taki gagatek nie czai się gdzieś za rogiem.
Po chwili ciszy Aghres odezwał się.
- Kto to był?
Wiedział. Chyba wszyscy wiedzą. Z wyjątkiem mugoli oczywiście.
A zaśmiał się cicho. Był to po części śmiech histeryczny.

………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Nie Sie 19, 2012 12:05 pm

Osz matko i córko i wszyscy święci razem wzięci! Jak to mówią, co drugi głupi ma szczęście i jakby to powiedzieć... Lexie i Aghres mieli dziś szczęście, dużo szczęścia. Bo gdyby nie przybysz mogło by być bardzo źle, wręcz fatalnie z nimi. Co jak co, ale walka z reduktorem to nie było nic przyjemnego, ani mądrego. To byli psychopaci bez serca - dosłownie bez serca, bo ich serce było w słoiku na stoliku.
Przybycie wielkiego samca wyszło im na dobre. Jednak coś nie dawało lex spokoju. Skąd ona zna te mordkę? No jak babcię kocham... już gdzieś widziała i co dziwne.. całkiem niedawno.
Myśl Lex, myśl, skąd go znasz? Uporczywe myśli nie dawały jej spokoju. Wiadomo jakie to jest denerwujące,gdzieś ci dzwoni a nie wiadomo w jakim kościele.
Samiec pozbył się reduktora w zastraszającym tempie, bladolicy uciekał w popłochu przed samcem.... i gdy tak się do nich miło odezwał, w końcu zrozumiała skąd go zna. No tak... przecież swego czasu był bywalcem w klubie Wielebnego. Razem z dwójką innych małolatów przychodził się nabzdryngolić. Siadał w części dla VIP-ów, razem z pięknisiem i niemową.
Jak on się tam zwał??Na niemowę wołali John, piękniś.. Blister, Bluster... Blast czy jakoś tak. A ten, cholerka jak jemu było? Hymm... Nie mogła sobie przypomnieć. No nie jest w stanie spamiętać wszystkich klubowiczów, ale stałych bywalców się pamiętało.
A jemu było na imię... Khill, chyba tak na niego wołali? Teraz była w domu.
Ech jak ona tęskniła za pracą w barze, dopiero teraz to sobie uświadomiła. Lubiła robić drinki i siedzie do późna z ekipą, lubiła swego szefa... który już nie żył. Oj wybaczcie takie lekkie odejście od tematu, po prostu napływ wspomnień nie zawsze da się kontrolować.
Po chwili dopiero usłyszała Aghresa, jego pytanie i histeryczny śmiech.
- O ile się nie mylę, to był Khill. - Odpowiedziała od niechcenia na jego pytanie. Nie wiedziała, czy Aghres chciał znać odpowiedź, czy było to pytanie retoryczne, no ale.. jakoś tak jej się wyrwało, bo sama długą chwilę zastanawiał się kim był samiec.
Spojrzała na doktorka, który chyba nie był zbyt spokojny. Położyła mu dłoń na ramieniu, by nie wiem co.. poczuł jej bliskość.
- Może... może powinieneś wrócić do kliniki? - Trochę się o niego martwiła. Jej doktorek, nie był typem zabijaki i to właśnie dzięki temu tak jej się podobał. Bo był statecznym samcem, co to nie szaleje po nocach, jak ona. Tak potrzebowała takiej kotwicy w swym szalonym życiu. I dobrze sie stało, że spotkała go na swej drodze.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Nie Sie 19, 2012 1:31 pm

Cco? Jaa? Pomyślał. Był lekko oburzony. Takie słowa miał własnie on jej powiedzieć.
- Ja? -te słowa, choć były kierowane troską, stały się dla niego obrazliwe. Przecież już odzyskał wszystkie siły, dokrwiał się reguralnie, a nawet częściej niż powinien; nawiasem dzięki nikomu innnemu tylko niej.
- Idziemy na tą kolacje czy wracajacąc do domu zajrzymy jeszcze do sklepu z pistoletami? -zapytał, starając się by w jego głosie nie było czuć podirytowania. Choć. to mogło zostać odebrane wyłącznie jako naturalne w tej sytuacji niespokojne nerwy. Na boga, gdyby miał broń... .
- Duszko moja, serce moje. Zejdzmy już z tej ulicy, Restauracja jest w zasięgu wzroku. -powiedział już spokojniej, starając się złagodzić sytuację i ruszyć się z miejsca. nie czekał na jej odpowiedz. W końcu to ona powinna być pod jego opieką anie odwrotnie. A że wyszło tak jak wyszlo, tego mógł się tylko wstydzić, błagać ją o przebaczenie po powrocie i poprawic swoją sytuacje na przyszłosć. Nawet ona, jako samiczka miała zawsze jakiś nóż przy sobie, a on wypadł nie tyle co przed reduktorem, a przy niej, jako niezdolny do niczego samiec. Czuł się niegodnie. Zle do tego stopnia że aż zrobiło mu sie słabo. Zbladł, jakby nie był dostatecznie blady na codzień. Czuł się całkowicie bezużuyteczny. Taka samiczka jak omna nie powinna sobie nawet zawracać głowy takim huhrem jak on, który przez bezmyślność naraził ja na śmiertelne niebezpieczeństwo. Bez szans na przeżycie.
Ruszyli w kierunku rtestauracji a Aghres trzymając mocno Lexie pod ramię, rozglądał się nerwowo dookoła.
Czując stopień pod nogami poczuł się spokojniej. Ale nie lepiej.

// Sals Restaurant - Stolik nr 1 //

………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Czw Wrz 13, 2012 11:05 pm

// Żelazna M - Bar >>

Kroczył za nią leniwie ziewając co chwila. Potrzeba było czasu by zimne powietrze niosące ze sobą esencje miasta otrzeżwiło go całkowicie.
Szedł za nią gapiąc się co raz to na otaczające budynki i zabudowania a co raz na jej tyłek w opiętych czarnych skórzanych spodniach. Dawno nie miał kobiety, oprócz tej zabawy z krwiczką Cezara (to działo się niedawno), lecz tego nie można zaliczyć do stosunku lecz do zabawy i eksperymentu. Boże, seks to on uprawiał co jakieś 15 lat chyba. Zawsze z samicą czlowieków. Był jak ten mnich tybetański. odcięty od świata i kobiecych wdzięków.
Dogonił samice dorównując jej kroku. Uśmiechną się do niej łobuzersko. Bardzo doceniał wybór jej ubrania. Szczególnie dekold i spodnie.
- Czy twój broniec pozwala ci tak poprostu pracować w tym miejscu? -skiną w stronę baru który własnie mijali za sobą.
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Czw Wrz 13, 2012 11:22 pm

Osz jak ona parsknęła śmiechem na jego słowa. Jak by słyszała Aghresa. Czy faceci byli tak ograniczeni umysłowo? Boże drogi, z kim ona się zadawała, jeden gorszy szowinista od drugiego. Jak by co dopiero z drzewa zleźli i nie bardzo wiedzieli, jak świat wygląda.
I że niby, że co? Kobieta powinna siedzieć w domu, najlepiej w kuchni, bo jak się w salonie pojawia, to znaczy, że ma za długi łańcuch tak? No niedoczekanie. Lexie nie należy do domowych samic, co to pieluchy zmieniają bachorom i na drutach robią sweterki. Prędzej da się pokroić, niż zacznie dziergać.
- Misiek… jestem już dużą dziewczynką. Przeżyłam już ponad 400 i jakoś żaden facet nie musiał mnie bronić. Tym bardziej, żaden nie będzie mnie ograniczał – Jej słowa były ostre jak brzytwa. I niech lepiej je weźmie sobie do serca i zapamięta, że lepiej jej nie wnerwiać. Wiekowa z niej kobita.
Spojrzała po chwili na niego rozbawiona.
- No co tak patrzysz? Chyba chciałeś o coś pytać i raczej nie o mój stosunek do facetów – Miała dobry humor. Jego zdziwiona mordka była przezabawna. Jakoś nie mogła się nie uśmiechnąć. Och ten wampirem, słodki cukiereczek, co chyba nie widuje zbyt wielu wampirów.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Czw Wrz 20, 2012 10:06 pm

Oho, nie podejrzewałby że samiczka ma aż tyle wiosen, okazalo się ze jest w wieku jego matki. Ciekawe.
Spojrzał na nią lekko zaskoczony i przyśpieszył kroku.
Zimny wiatr owiał jego twarz dzięki czemu wampir nabrał kolorów. Ulica którą teraz szli była pusta i cicha, ich kroki poza kotem buszującym w śmietniku który mijali, były jedynym zródlem dzwięków. Mozna było jeszcze usluszeć szum samochodów z ulicy pare metrow dalej.
Awanturujące się człowieki przez niezasłonięte okna rzucały cienie na ulicę demonstrujac przykład przemocy domowej. G przypatrywał im się przez chwilę a gdy minęli okno zmełł przekleństwo.
- Noto gdzie w końcu idziemy? -zapytał znienacka zniecierpliwiony, po widokach walczących normalsów musiał pomyśleć o czyms innym. Był wrażliwy na cudzą krzywde i zdecydowanie nie przyzwyczajony do obrazków z okna komunalnej kamienicy. Nie w takim środowisku wyrósł i zwykł przebywać, i dzięki bogu. Miał tylko nadzieje że samica człowieków z kanienicy wyjdzie z tego pojedynku cało.


Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Nie Wrz 23, 2012 2:50 pm

Zaśmiałą sie słysząc jego znierwicowane słowa. Biedaczek nie przywykł, do tego by ogladać chyba takie sceny z zycia człowieków. No i chyba nie przypadły mu zbyt do gustu.
Tutaj takie scenki, to był chleb powszedni i nikt nie zwracal na nie uwagi i jakoś żaden wampir nie przejmował się losem ludzi, którzy sami siebie starali się wymordować. Dziwna rasa. Kto by pomyslał, żeby się mordować, bo zupa była za slona.
Ok, wampiry nie były święte, też maiły sowje za uszami, ale wśród nich inaczej rozwiązywało się problemy.
- Jak na razie, to idziemy przed sebie. A jesli pytasz o miejsce docelowe, to będzie moje mieszkanie. - Dziś nie przyjechała autem, dlatego musiała iść z buta do apartamentu. Zdematerioalizowac się tez nie mogła, bo by jej towarzysz jej nie odnalazł. Pozostawło więc przejsc się spacerkiem, do tej bardziej cywilizowanej dzielnicy miasta.
- Niestety czeka nas jeszcze trochę drogi, ale mam nadzieje, że nie masz z tym problemu? - Lex miała ochote poszwędać się po ciemnych uliczkach, przywykła już do tych obskurnych miejsc, on chyba nie.
Po chwili przebiegło obok nich jakiś małolat, widać było, że zwędził coś i własnie dawał drapaka ze swym łupem... biedak zwiewał, jak by go goniły piekielne ogary, więc na pewno nadepną komuś na dociska.. no cóż szkoda, ale przecież to nie jej sprawa. Lex zignorowała chłopaka i jak się okazało goniącego, go oprycha. Młody musi radzić sobie sam, takie jest życie.
- Nie sądziłam, że jest ktoś, kto chciał by się do niech przyłączyć... ale spoko, każdy ma co lubi.- Zamyśliła się chwilę. No wiecie, zostać członkiem Bractwa, ok szacun i ogólnie szał ciał, ale żeby tak ni z guchy ni z pietruchy chcieć się z nimi bawić w bieganie po ulicach i szlachtowanie reduktorków??? No każdy ma sowje marzenia, i w sumie nic jej do tego.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Pon Wrz 24, 2012 1:42 am

- Bardzo miło że chcesz ugościć mnie pod swoim dachem, jednak jestem ciekaw co twój samiec na to jesli wyczuje że ktoś obcy był w twoich progach. Pomóż mi proszę tylko skontaktować się z Bractwem a nie będe ci robił kłopotu. Zatrzymałem się w motelu. Miejmy nadzieję że juro przyjdzie przelew a wtedy poszukam sobie mieszkania.
Cholerne banki, z bankomatu może pobrać dziennie tylko 300dolców. Prawie wszystko wydal już na drinki od blondi i napiwek a sam glupi motel kosztował mniej niż dzisiejsze wyjście do Żelaznej Maski.
Oczywiscie że miło przespacerować się poznając miasto. Jednak domniemał że jest ono bardziej urokliwe w ciągu dnia niż w nocy. Noc jak zawsze mogła ukazywać te niedostępne za dnia odcienie szarości.
- A program szkoleniowy? Mają przecież jakichś rekrutów prawda?
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Wto Wrz 25, 2012 11:35 pm

Znów się roześmiała, bo jakoś tak na nią wpływał ten młodzieniec. Jakoś tak jej dziś humor poprawił. Odzyskując już spokój i przestając się śmiać wreszcie mu odpowiedziała.
- Słonko, ja nie zamierzam cię ugościć. Nie chciało mi się wracać samej na chatę. – Pokiwała głową, bo widać, że samiec strasznie nerwowy się robi. Wiadomo, że złość i nerwica niczemu nie służy, tylko wrzodów można się nabawić.
- Posłuchaj, nie lubię gadać o ważnych sprawach na środku ulicy, dlatego wyluzuj trochę i pooddychaj nieświeżym powietrzem, - Wskazała przecznicę dalej – Spokojnie, jesteśmy już blisko, tamta przecznica. – Ruszył szybkim krokiem w stronę apartamentowca. Jak ona tęskniła za swym domkiem. Wszystkie jej rzeczy i to co najważniejsze, jej kochany samochodzik, wszystko na wyciągnięcie reki.
- Chodź. Lepiej, żeby takie urocze wampirzątka nie sypiały w podrzędnych motelach, zwłaszcza w tym mieście – W tego typu miejscach kręcili się reduktorzy. To zdecydowanie, nie było odpowiednie miejsce, dla G. Nie żeby Lex to wielce obchodziło, jednak ostatnio ich rasa już poniosła wiele strat, szkoda by było stracić takiego cukiereczka.

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Goriadh



Krwiczka : poszukujacy.
Ubranie : sztruksowa brązowa kurtka i skórzane czarne spodnie. Buty sportowe.

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Sro Wrz 26, 2012 12:00 am

- Czy potrafisz być trochę mniej sarkastyczna? -zapytał podirytowany.
- Co prawda jesteś starsza ito prawie dwa razy, ale to nie znaczy że możesz mnie tak nazywać. -odezwał się z wyrzutem.
Marsz kontynuował z chęcią jak najszybszego schronienia się w ciepłym miejscu. Jego kurtka okazała się nie odpowiednia na dzisiejszy przymrozek.
W oddali zobaczył wieżowiec, nowy, błyszczący i elegancki. Oszklony z jednej strony. Zauważył jak samiczka spogląda w stronę wieżowca.
- Mieszkasz tutaj? Jest bezpiecznie?

// mieszkanie Lexie - Salon //


Ostatnio zmieniony przez Goriadh dnia Sro Wrz 26, 2012 11:33 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Sro Wrz 26, 2012 9:25 am

Po krótkim namyśle Lex udzieliła odpowiedzi, która chyba nie przypadnie do gustu jej rozmówcy.
- Nie i nie – czyli nie może być mniej sarkastyczna i nie, nie przestanie go tak nazywać. Nie wiedzieć dlaczego Goriadh sprawiał, że Lexie nie umiała inaczej na niego mówić. Może to wina tego jego zbolałego wyrazu twarzy, albo sama nie wiem czego. Po prostu on już tak miła. W sumie niech się chłopak cieszy, że jest dla niego mila, bo to nie leży w jej naturze i te małe kąśliwe uwagi, są bardzo małe jak na nią.
Mógł by to docenić, ale z drugiej strony, nie zna jej i skąd może wiedzieć, że Lex bywa bardziej aspołeczna i nigdy nie przepadała za arystokratami i glymerią.
- Posłuchaj, żyjąc tutaj – czy w jakimkolwiek innym mieście, a nie na wsi pomyślała – musisz się nauczyć, że będąc ciepła kluchą inni cię zjedzą. I nie licz na życzliwość, tu każdy dba o własny zadek – Podeszła już do głównego wejścia apartamentu. Otworzyła drzwi i kiwnęła strażnikowi na powitanie.
- Hej mała, dawno cię nie było. Znów nielegalne interesy? – Zaśmiał się ochroniarz i spojrzał czujnie na kolegę Lex.
- Hej Franka, nie tym razem tajna misja – puściła oczko do Franka, po czym chwyciła Goriadha za rękę i poprowadziła w stronę windy.
- Spokojnie, tu reduktorzy się nie zapuszczają. Za dobra dzielnica i za dużo tu ludzi, nikt nie zaryzykuje tutaj walki. – Odpowiedziała na jego wcześniejsze pytanie dopiero gdy drzwi windy się za nimi zamknęły. Gdy zajechali już na odpowiednie piętro samica wyszła spokojnie i ruszyła do drzwi swego mieszkania. Otwarła je i zaprosiła swego gościa skinieniem ręki.
- No i jesteśmy.

// Mieszkanie Lex
(Zacznij już pisać w salonie)

………………………………………………………………………………………………………♦
I am a bad girl
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uliczki Centrum   Today at 3:40 pm

Powrót do góry Go down
 
Uliczki Centrum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» Uliczki
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu :: Miasto :: Caldwell :: Centrum Miasta-
Skocz do: