Bractwo Czarnego Sztyletu
WITAMY!


Forum RPG
 
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  GrupyGrupy  ZalogujZaloguj  RejestracjaRejestracja  

Share | 
 

 Bibloteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lexie



Krwiczka : jak na razie niczyja
Ubranie : schludne
Wygląd : nieprzeciętny

PisanieTemat: Bibloteka   Sob Sie 25, 2012 6:32 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Pon Gru 03, 2012 6:16 pm

// Gabinet Aghresa w klinice //


Tomy ksiąg w bibliotece Bractwa Czarnego Sztyletu były miejscami pomieszane i nie poukładane. Cóż nikt nie jest be grzechu, ale to chyba nie zajmuje za dużo wysiłku by odłożyć książkę spowrotem na miejsce, prawda? Jak widać psańce w tym dworze nie zajmują się takimi błachymi sprawami jak układanie książek licząc zapewne że Butch, szwagier Aghresa lub któryś z mięśniaków tego domostwa dbają o ład o porządek w bibliotece. A to dla doktorka było bardzo ważne. Bywają zawody w których porządek i ład to podstawa, ważne dla pracy i funkcjonowania w zawodzie. Aghres nie jest pedantem... noo może troche, ale nie przyznaje się do tego.
Poszukując zagubionego podręcznika zdążył już stracić dziesięc minut.
Słysząc kroki odwrócił się w stronę wejścia. Nie zdziwił się widząc Mary krwiczkę Rankochra która uśmiechnęła się tyko promiennie i zabrała książkę leżącą na stoliku. Wyszła tak szybko jak się pojawiła.
Wrócił do poszukiwań zastanawiając się co też dziś porabia jego siostra.


………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Sro Gru 05, 2012 9:31 pm

//Kasyno

Wrócił w kiepskim nastroju do domu. Nie miał pojęcia jak to się stało, ale się stało. Wieczór w którym chciał pokazać Marissie miasto skończył się klapą. Dziś też na łowach była lipa i tylko się wkurzył. Ten tydzień to cały ciąg klap, jak w jakimś maglu towarzyskim: dziś klapą tygodnia jest życie Butcha.
Gdyby nie to że… nie wiem, nie ma wytłumaczenia. Butch miał podły nastrój i chciał się zabawić, ale. Jak zwykle jest jakies ale. Marissa była w Azylu, Holywood się zabawiał ze swoją krwiaczką, a V nigdzie nie mógł znaleźć. To był jakiś koszmar.
Pokój bilardowy był pusty, jadalnia również i o dziwko kuchnia też była czysta i nietknięta. Każdy siedział w swoim pokoiku i się rozmnażał z tego co wynikało z opisu sytuacji, tylko nie Butch. A to pech.
V nie było w bunkrze, więc logicznym tokiem myślenia Butcha było sprawdzenie rezydencji, jeśli tu go nie znajdzie, będzie to oznaczać tylko jedno. V i Jane są w apartamencie i też się rozmnażają, szlak!
- V ty stara cholero, gdzie jesteś? – wydarł się na całe gardło glina i ruszył dalej. Zatrzymał się przy bibliotece, bo usłyszał dochodzące z niej hałasy.
- V do jasnej cholery wszędzie cię szu…. – urwał gdy spostrzegł, że to nie kumpel okupuje pomieszczenie.
- Czego tu szukasz doktorku? - guza? dodał złośliwie w myślach. Patrzył na wychudłego samca z dezaprobatą w oczach. Nie lubił gada i nigdy nie polubi za to c zrobił Marissie. Stał z założonymi rękami i czekał na odpowiedź. Dłonie zaciskał w pieść, by nie przywalić temu, temu…. Onemu.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Czw Gru 06, 2012 4:36 pm

Do pokoju wszedł Butch tuż po tym jak wielkie Bum przyozdobiło upadek 4 wielkich tomów które wysunęły się doktorkowi z pod ręki. Aghres staną prosto wpatrując się w Kuzyna Ghroma ktory był wybrankiem jego siostry.
- E...Witaj Dhestruktorze.
Spuścił wzrok na moment unikając wzroku szwagra, a gdy tak patrząc w dół na ksiązki przeczesał włosy ręką najwyrazniej w tiku nerwowym szybko schylił się zbierając tomy z posadzki. Czuł się jakby naruszył terytorium tego samca, co pewnie w jakimś sensie było prawdą. W końcu Aghres jest tu tylko gościem a ostatnio bardziej swobodnie porusza się po Rezydencji.
W większości dlatego że badania i eksperymenty przeprowadzane wraz z Jane bywały przy pobraniu świeżej krwi jej małżonka.
- Ja tylko szukam podręcznika do biologii i reakcji po promieniowaniu jądrowym na mikroby.
następnym razem poprostu wezmie tą głupią książkę ze sobą do domu i będzie ją nosił ze sobą. Przecież nikt tu jej nie czyta.
- Jak się miewa moja siostra szanowny szwagrze. -zapytał uprzejmie jakby nigdy nic.

………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Czw Gru 06, 2012 10:53 pm

Widok doktorka nie napawał go zbyt optymistycznie, wręcz by można rzec, że raczej agresywnie. Butch nie mógł zdzierżyć doktora. Cham potraktował okrutnie swoją siostrę, jak by nie była godna znajomości z nim, co za brednie. Marissa jest najwspanialszą istotą stąpającą po ziemi.
Nie doktor nie był tu mile widziany.
- Widzę że znalazłeś książki, więc możesz już sobie iść – założył ręce na piersi i spojrzał nieprzychylnie na intruza. Nie mógł znieść tego faceta tak blisko swojej samicy. Gotowało się w nim.
I może nic by się nie stało, gdyby nie to jego durne pytanie. Butch rozprostował ręce i zacisną pieści. Jak nic zaraz mu przywali i rozkwasi tę jego parszywa mordę.
- Od kiedy nie ma nic z tobą wspólnego, miewa się świetnie – powiedział z agresją w głosie. Nie ruszył się jednak ani na krok. Resztki cierpliwości i opanowania utrzymywały go w miejscu. Nie chciał robić burdy w domu. Nie chciał, ale to nie znaczy, że jej nie zrobi, niech no tylko doktorek z czymś jeszcze wyjedzie, a nie ręczy za siebie. Lepiej dla Aghresa będzie, gdy utrzyma swój język za zębami, oczywiście jeśli mu życie miłe.
Jedna tylko rzecz zastanawiała Butcha. Ostatnio jak widział tą glistę, ten był blady i wychudły, a teraz zaczął wyglądać, jak istota żywa, a nie chodzący trup. Jednak mikre siły witalne nie dopomogą mu obronić się przed pięścią wkurwionego gliny.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Pią Gru 07, 2012 4:53 am

Spodziewałby się takiej odpowiedzi. Stosunki samców były napięte. W przeszłości Aghres popełnił wiele błędów co skrzywdziło jego siostrę. Nie wiedział co powiedzieć. Te słowa w pewnym sensie go zabolały, przypominając o tym jak okrutny i niewyrozumiały był dla Marissy. W przeszłości ...Nie potrafił jej zrozumieć, nie potrafił z nią porozmawiać. Jednak wina nie była wyłącznie po jego stronie. Mówimy bowiem o przeszłości w której to piękna Marissa była ofiarą. Ofiarą zarówno Króla oraz swojego własnego rodzonego Brata.
- Chcę tylko by była szczęśliwa.
Marissa jest uważana za najpiękniejszą wampirzycę kolonii Calldwell, anioła o czystym sercu i nieskazitelnej i nieskalanaj urodzie. Ideał to chyba odpowiednie określenie. Już po swoim urodzeniu została obiecana Królowi. Jednak Marissa nie była mu pisana. Bo Ghrom syn Ghroma okazał się być samolubnym samcem który poprostu jej nie chce. Zresztą, Ghrom w zamierchłych czasach chyba nie chciał niczego. Tronu, krwiczki ani dowódzctwa. Chciał walczyć, to chyba nigdy się nie zmieni.

To oczywiste że Ghrom był idiotą ale przez wiele lat wszystko było niejasne. Tylko Marissa znała Prawdę. Podczas gdy Ghrom był samolubnym rozkapryszonym draniem a Aghres pretensjonalnym dupkiem nasza złota dziewczyna cierpiała fizycznie i psychicznie.
Aghres westchną zniżając wzrok. Kiedy na powrót spojrzał na wojownika Dhestruktora ujrzał w jego oczach tylko gniew. Butch miał zaraz wybuchnąć co zwiastuje sporo roboty dla psańców którzy będą musieli zmywać doktorka z podlogi.
- Niewiem co mam ci powiedzieć. -wyznał zdenerwowany.
- Wiem że 'przepraszam' nie wystarczy. -tak, powiedzieć przepraszam nic nie znaczyło w tej sytuacji. Za lata cierpienia nie mówi się przepraszam. W tej sytuacji, gdyby powiedział że przeprasza, tym swoim ''sorry'' mógłby umyć podłoge w publicznym kiblu na dworcu Calldwell. Nic nieznaczące słowa nie dadzą ulgi, mogą tylko zaognić sytuacje.
- Powinienem już iść... - urwał widząc jak ręka a raczej wielka łapa szwagra zatrzymuje go, mocno zaciśnięta na ramieniu doktorka.

………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Pią Gru 07, 2012 8:40 pm

Słowa łapiducha nie były ani trochę pocieszające, bądź przynoszące ulgę. Dla gliny było to jak umywanie rak od brudnej sprawy. Wiemy, że nabroiliśmy i zamiast to naprawić mówimy przepraszam i uciekamy. A jednak problemy zostają i nierozwiązana sytuacja również. Takie podejście niczego nie załatwia i Butch doskonale o tym wiedział.
Jeśli Aghres liczy na to, że się wykpi jednym słowem, to cholernie się pomylił. Nie ma takich słów, które mógł powiedzieć, by naprawić to co uczynił.
- Przez ciebie moja Krawiaczka znalazła się na bruku. Przez ciebie została uznana za niegodną tej pieprzonej arystokracji. Przez ciebie latami patrzono na nią jak na trędowata, bo nie umiałeś się postawić jakimś napuszonym dupkom i jedyne, co masz mi dziś do powiedzenia to głupie „przepraszam” - Ręka Butcha zacisnęła się na ramieniu doktorka, Butch nie umiał inaczej o nim myśleć, nigdy nie zaliczył by go do grona swojej rodziny. Gniew się w nim zbierał, no i jeśli zaraz czegoś nie rozwali, to nie ręczy za siebie.
Nie mógł również w takim stanie wrócić do Bunkra, nie dopuści do tego by Marissa go taki zobaczyła. Zostawało jedno, no może dwa wyjścia. Pchnął więc Aghresa w głąb pomieszczenia.
- Masz nigdy więcej nie pojawiać się w tym domu, a jeśli musisz to zabierasz co Jane ci kazała i stąd znikasz. Nie próbuj się kontaktować z Marissą, nie wasz się jej denerwować i nie zawracaj jej głowy. Jak sam powiedziałeś, ona nie jest już twoją siostrą. – Tu zrobił chwilową pauzę i podszedł do Aghresa. Stanął milimetry od niego i dodał śmiertelnie poważnie. – Jeśli jeszcze raz Marissa będzie przez ciebie płakać obedrę cię ze skóry i rzucę reduktorom na pożarcie. Czy wyrażam się jasno? - Butch sobie nie żartował. Jeśli chodziło o jego krwiaczkę to nie było dla nikogo taryfy ulgowej, zwłaszcza dla takiego obślizgłego gada jak Aghres.
- A tera się stąd wynoś, zanim rozkwaszę tę twoją zakazaną gębę – i lepiej żeby doktorek nauczył się szybko chodzić, bo jeszcze kopala w dupala zarobi.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Pon Gru 10, 2012 2:52 am

Jeżeli Butch uważał że wystraszy doktorka to się mylił. Co prawda przy szwagrze wyglądał dosć mikro, jednak nie okazywal strachu na tyle ile by Glina mógł po nim spodziewać bo juz nie raz okazał mu swój brak sympatii. Teraz miał poprostu powtórke z rozrywki.
- Widziałem się z Marrissą już kilka razy, wiem że jeszcze ci nie powiedziała, zapewne by cie nie denerwować.
Po wyznaniu że ma lepsze relacje ze swoją siostrą niże jej mężuś sądzi, zaległa w pokoju głucha cisza. Jednak tylko na kilka sekund. Butch przełkną ślinkę a Aghres westchną co nie znaczy że atmosfera się rozlużniła. No moze troszkę, troszeczkę, ociupinkę czyli jakieś 5 procent. Powietrze wokół Butcha złagodniało i zrobiło się chłodne.
Z kolei wokół Aghresa zaniuchać można było jakiś cytrusowy odświeżacz powietrza. Ulżyło mu że to powiedział.
- Marissa nie powiedziała mi wszystkiego. Nie chciała z nikim rozmawiać. Myśle że część winy ponosi Jego Wysokosć Ghrom syn Ghroma. ...
- Tzn... Śmiem trak twierdzić. -dodał pośpiesznie mając nadzieje że kamery w tym budynku nie mają nagrywania dzwięku. Nie chciał wpasć w ręce rozgniewanego Króla, wściekły szwagier już mu wystarczy.
- Mam Tylko nadzieję że wszystko się ułoży a mam jeszcze lata by wszystko naprawić. Jestem teraz innym człowiekiem... Butch. -tak, tak, Aghres nazwał szwagra Butch. Jego ksywką i starym ludzkim imieniem które wraz z Bostońskim akcentem pozostało pamiątką po jego przeszłym życiu. Aghres uznał że to bardziej osobiste imię.

………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Wto Gru 11, 2012 12:10 am

Nie Marissa nie powiedziała mu, że ma znów dobre relacje z bratem szmaciarzem. To co wspomniała, to, że nawiedził ją w Azylu i krótko z nim rozmawiała, na tematy służbowe. Może jednak rozmowa zeszła na inny temat i faktycznie jego samica, nie chciała mu psuć dnia? No nie ważne. Jeśli Marissa zechce utrzymywać kontakt z tym dupkiem, on nic jej nie powie, bo w końcu tu jej brat a rodzina jest, rodzina.
- Marissa jest dorosła i umie o siebie zadbać, ale jeśli ją znów obrazisz, to nie ręczę za siebie – miał już dośc tej rozmowy i chciał jak najszybciej pozbyć się doktora, ale ten wypalił jak jakiś powalony.
Czy mu się już do końca mózg zlasował? Jak mógł obrazić króla przy członku Bractwa? Czy on faktycznie chce sobie grób wykopać? No i się kretyn doigrał.
Nie mogąc znieść tego padalca chwycił go za szyję i przygwoździł do półki. Nie mogąc się opanować warknął na samca. Albo może trafniejsze określenie, to było by długi przeciągły warkot. Nasz Glina znów się wkurwił. Nogi Aghresta dyndały ponad posadzką, a nasz wampirem ściskał coraz mocniej grdykę swego przeciwnika. Jeszcze trochę a Butch zacznie pianę z pyska toczyć, jak wściekły rotwailer.
- Chyba się zapominasz doktorku – druga ręka już się zaciskała w pieść, by przywalić w nos. Teraz to chyba tylko opatrzność boska może uratować tego nędznika, bo na pewno nie miłosierdzie ze strony Gliny.
- Nie dość, że mącisz od samego początku, to jeszcze śmiesz obrażać swego Króla, który strzeże twego nic niewartego tyłka przed reduktorami? Za kogo się uważasz? – i lepiej by Aghres nie odpowiadał na to pytanie, bo żadne z udzielonych przez niego wyjaśnień, nie usatysfakcjonuje B.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Wto Gru 11, 2012 12:26 am


Po chwili milczenia i zastanowienia odezwał się:
- Jestem nikim. W oczach twoich i Marrissy. To wystarczy. Nie mam już honoru. Za nikogo się nie uważam.
Czy zlasował mu się mózg? Bo padło wcześniej takie pytanie. Wręcz przeciwnie. Aghres zmienił się na lepsze, nastąpił pełny upgrade danych i refresh systemu. Zaczął myśleć nowocześnie i świeżo. Rozważnie i otwarcie. Zwłaszcza że uświadomiwszy sobie swije błędy obiecał sobie że więcej nie będzie nikogo krzywdził.
W jego głosie nie widać było strachu, w powietrzu nie wyczuć można było ani krztyny. Jego twarz pozostała nienaruszona jak gdyby Aghres miał gdzieś co się z nim teraz dzieje i co niedługo się stanie. Wiedział że Dhestruktor mógłby zabić go jednym ruchem.A nawet w tej chwili doktor nie żałował że nie jest jak ta cała banda osiłków.
- Każdy wampir jest Wampirem. Nasz król jest też wampirem.*
- Zabij mnie teraz a pogorszysz sytuacje.
W przeszłym życiu nie zachowałby się tak jak teraz. To nowy Aghres zdolny był do dyskusji z grożnym samcem bez strachu.






* (miało to brzmieć bardziej jak - ''Każdy Król jest też człowiekiem'' i jak każdy człowiek popełnia błędy.)

………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Wto Gru 11, 2012 1:15 am

Nosz to, to jakaś kpina jest. Nie dość że się tu panoszy i obraża ludzi, to się jeszcze gnojek stawia. Aaaa no i odpowiedzi, zwłaszcza te głupie nie pomagają w utrzymaniu kontroli przez Butcha. Czy ten mały kretyn nie umie trzymać języka za zębami?
- Nie nie jesteś nikim. Jesteś obślizgłym i obleśnym padalcem, co myśli tylko o sobie i nie widzi nic poza własną dupą. – zawsze doktorek stawiał swoje plany i swoje wizje ponad dobro swej siostry. No bo co by powiedziała glymeria? Nie daj boże by go wyklęli, gdyby się postawił.
- jak mogłeś na to pozwolić, by jakaś banda napuszonych debili obrażała twoją siostrę? Miałeś w dupie jej honor i to co czuje. Jednak gdy zagrożona była Twoja reputacja od razu zdradziłeś na reduktorom, zdradziłeś swojego króla. – kości w ręce strzeliły, gdy Glina coraz mocniej zaciskał pięść. Puścił gardło Aghresa i gdy ten stanął na ziemi, wymierzył mu siarczyste uderzenie w twarz. Nie patrzył gdzie trafia, po prostu mu przywalił. Z drugim ciosem już się bardziej skoncentrował i rozwalił delikwentowi nos. Szkoda tylko, że zabryzga posadzkę w bibliotece.
- Powiedz jeszcze jedno słowo, na temat Marissy lub Ghroma, a nie wyjdziesz stąd taki śliczny. – Butch stał nad Aghresem i kipiał z wściekłości. Nie kopnał lezącego, no ale zawsze można go było postawić do pionu i znów złoić skórę. Hymm to nawet miła perspektywa.
- Zabić cię? – Zaśmiał się demonicznie – O nie, nie zniżę się do twego poziomu. Żyj sobie ze świadomości, że potrafisz tylko rujnować – Butch spojrzał na niego pogardliwie. Jakoś nie miał za grosz sympatii dla doktora i nie ważne jak by się starał, a wcale nie zamierzał się starać, to i tak nie byłby w stanie polubić go.
Powrót do góry Go down
Aghres
Admin


Krwiczka : nieoficjalnie Lexie.
Ubranie : tak jak na zdjęciu.

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Pią Gru 14, 2012 9:31 pm

Aghres spojrzał na B wzrokiem jakby na niczym mu nie zależało. Jakby o nic nie dbał. Jednak to tylko mechanizm obronny. Aghres był poruszony i posmutniały. Poczuł się też upokorzony. Jednak wiedział że zasłużył sobie na to.
Nie bylo potrzeby by wciąż prowadzić tą kłótnie. Aghres był skonczony w oczach szwagra.
- Muszę już iść. -zasugerował.
Gdy już upewnił się że ma w rękach spowrotem wszystkie potrzebne książki zrobił kilka ostrożnych kroków w kierunku wyjścia mijając Butcha.
Nie spodziewał się że Dhestruktor wywróci jego spokój tej nocy. Poczuł potrzebę by zadzwonić do Lexie.
Zostawiając za sobą rozgniewanego wojownika wyszedł z biblioteki.

………………………………………………………………………………………………………♦

"My good sir, I do believe you are in need of recreational sexual activities. "
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
http://black-dagger-reunion.hot-me.com
Butch



Krwiczka : Marissa
Ubranie : Eleganckie

PisanieTemat: Re: Bibloteka   Nie Gru 16, 2012 3:37 pm

Co miał powiedzieć? Jakie miał wyjście, nie mógł go zabić, bo jednak Marissa mogła by mieć jednak żal za pozbawienie Aghresa głowy. Jaka szkoda.
No cóż nie ma co płakać nad nierozlanym mlekiem. Trzeba się jakoś pogodzić i zrobić coś bardziej pożytecznego. Pokręcił tylko głową, bo słów mu też zabrakło. Nie chciał już rozmawiać z doktorkiem, facet go drażnił i powodował u niego wzrost agresji. Po tym jak Aghres opuścił bibliotekę Butch odetchnął z ulgą.
- Uffff – nie musiał jednak nikogo zabić. Jednak pozostaje pytanie gdzie jest V? Skoro już nie musi męczyć się z doktorkiem to może wrócić do poszukiwać kumpla.
Wolnym i już spokojniejszym krokiem ruszył na poszukiwania Brata.

//zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bibloteka   Today at 3:39 pm

Powrót do góry Go down
 
Bibloteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bractwo Czarnego Sztyletu :: Miasto :: Rezydencja Bractwa :: Pomieszczenia Wspólne i Gospodarcze-
Skocz do: